Dużo nas, dużo nas do pieczenia chleba

Piec do kolektywnego wypiekania w Cogne.

Piec do kolektywnego wypiekania w Cogne.

Dawno nie pisałam wam o tradycjach mojego alpejskiego regionu. Nic dziwnego lato to był głównie czas poświęcony górskim szlakom i odkrywaniu zakątków doliny. Jesli pamiętacie to przy okazji wycieczki nad jezioro Pellaud wspomniałam o gminnym piecu, który służył jeszcze kilkanaście dzięsięcioleci temu do wspólnego dla całej wioski wypiekania chleba. W praktycznie każdej małej wiosce w Dolinie Aosty był kamienny piec (forno del villaggio), w którym raz w roku, najczęściej przed zimą, rozpalano ogień i dla wszystkich mieszkańców wypiekano chleb na cały rok. Tradycyjnie pieczono chleb żytni.

Dlaczego akurat żytni? Do niedawna pieczywo z mąki żytniej i otrębów było przeznaczone głównie dla biedniejszej części społeczeństwa, a jak wiecie region Valle d’Aosta nie należał do bogatych w przeszłości. Oczywiście kto mógł sobie pozwolić jadał chleb wypiekany z mąki pszennej, ale to były głównie wyższe warstwy społeczne. Dopiero pod koniec XX wieku ze względów zdrowotnych ciemne pieczywo zaczęło wypierać to jasne i … być droższe :-).

Piec w Rhemes-Notre-Dame obok jeziora Pellaud.

Piec w Rhemes-Notre-Dame obok jeziora Pellaud.

Skąd tak powszechne było żyto w Dolinie Aosty?

Żyto zwyczajne (Secale cereale) dotarło do Europy południowej około 4000 lat p.n.e. z Azji środkowej i od razu bardzo szybko zaczęło być popularne. Zboże ceniono głównie za łatwą aklimatyzację na ubogich glebach w zimnym i wilgotnym klimacie. W IV w p.n.e. uprawa żyta była już powszechna: siało się na wiosnę i jesienią bez większego przygotownia terenu. Nic dziwnego, że w regionie tak bardzo zakorzeniła się tradycja wypieku ciemnego chleba.

Jednorazowo taki gminny piec mógł upiec od 30 do 120 bochenków chleba, a pieczenie zamieniało się w prawdziwy rytuał i festę. Dwa najważniejsze elementy, dzięki którym chleb miał niepowtarzalny smak to oczywiście mąka żytnia z lokalnych pól uprawnych oraz górska woda.

Forno del villaggio w Challand-St-Anselme.

Forno del villaggio w Challand-St-Anselme.

Chleb żytni do dziś jest ważnym elementem kuchni regionalnej. Nie może znarnować się nawet kawałek! Świeży jest idealny z lokalnymi wędlinami czy serem fontina, a czerstwy jako dodatek do zup np. słynnej valpellinense.

Chleb żytni i ser fontina. Niebo w gębie :-).

Chleb żytni i ser fontina. Niebo w gębie :-).

Nie bez powodu pisze wam o wypieku chleba! 24 października w 50 różnych gminach zapłonie ogień w gminnych piecach, a cały region zamieni się w jedną wielką sagrę chleba żytniego. My najbliższy piec gminny mamy w Etroubles i mam nadzieję, że nic nie pokrzyżuje naszych planów i wybierzemy się na wspólne pieczenie chleba.

Poniżej mapa wszystkich gmin, które dołączyły się do wspólnej imprezy i rozpalą ogień w piecach:

Lo pan ner mappa

Zdjęcia, na których nie ma loga ciekawaosta (3,4 oraz mapa) pochodzą z oficjalnej strony imprezy Festa de lo Lo Pan Ner na portalu Facebook. Otrzymałam zgodę organizatorów na ich wykorzystanie.

Tagi , .Dodaj do zakładek Link.

9 odpowiedzi na „Dużo nas, dużo nas do pieczenia chleba

  1. Uwielbiam świeży chlebek! 🙂

  2. ewa777 mówi:

    Piękna tradycja takie wspólne pieczenie chleba, ale jak go przechowywali?
    Piekli na cały rok? Nawet żytni, z najlepszego zboża po miesiącu (maksymalnie) staje się kamieniem. Teraz można zamrozić, ale też chyba nie na cały rok, a suszony to chyba tylko do zupy?
    Już czuję zapach tamtego chleba z kamiennego pieca i żałuję, ze nie mieszkam w Dolinie Aosty, bo od lat jadam wyłącznie żytni chleb:)

    • Agnieszka Stokowiecka mówi:

      Aneta mnie troszkę wyręczyła w odpowiedzi :-). Chleb się suszyło. Kto by się tam przejmował, że chleb jest twardy jak kamień! Niektóre źródła mimo wszystko podają, że wypiekali więcej niż raz w roku: dwa lub trzy, ale zalezy od miejsca.

  3. Aneta Ozonek mówi:

    W Kalabrii nadal wypiekają sami chleb. Prawie każda rodzina (oczywiście ta z domem prywatnym) ma swój piec a gdy takiego nie posiada to, wypieka u sąsiada. Moja bratowa do tej pory piecze, na raz jakieś 60 bochenków kilogramowych. Pierwszą dziesiątką zawsze się dzieli z innymi – mi też czasami zdarza się taki prezent 🙂 Część zostawia, a resztę kroi na pół wdłóż i ponownie wkłada do pieca do tzw zasuszenia. Taki chleb potem przechowuje w drewnianej skrzyni kilkanaście tygodni. Żeby był miękki ponownie chleb, wystarczy potem zmoczyć wodą i już jest. U Ciebie też robią tak?

    • Agnieszka Stokowiecka mówi:

      U nas też nadal wypiekają chleb. Żeby trochę zwaloryzować tradycję to zamieniono ją w wielką regionalną imprezę. U nas jednak piecze się tylko w tych piecach gminnych, za to zapalają go na kilka dni i rodziny po kolei pieką. Fajna atmosfera się tworzy moim zdaniem. Nigdy w tym nie brałam udziału, ale w tym roku nie odpuszczę! Tutaj też się chleb suszyło i układało na takich drewnianych półkach. Mi się dwa lata temu trafiły trzy chleby upieczone kilka tygodni wcześniej i były bardzo dobre, ale dostałam zamrożone. Prawdopodobnie właściciel nie miał jak ich przechowywać.

  4. Ania - podsloncemitalii.pl mówi:

    Ja to chyba się do Doliny Aosty wybiorę. Daleko nie mam 😉

  5. Pingback:Festa de lo Pan Ner – Festyn pieczenia chleba | CiekawAOSTA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *