Jezioro Pellaud i pierwsza w Europie centrala wodna

Jezioro Pellaud w Rhemes-Notre-Dame

Jezioro Pellaud w Rhemes-Notre-Dame

Są takie miejsca, które odkrywa się przypadkiem i tak właśnie było z małym jeziorem Pellaud w bocznej wiosce Rhemes-Notre-Dame. Już pisałam o tym, że pogoda latem w tym roku była i nadal jest wspaniała, co sprzyja odkrywaniu regionu i zapuszczaniu się w miejsca, których do tej pory nie widziałam.

Rhemes-Notre-Dame leży w Parku Narodowym Gran Paradiso i jest to zdecydowanie najbardziej zielona z dolin regionu Valle d’Aosta. Idealne miejsce na relaks, na ucieczkę od codziennej gonitwy, na zaszycie się chociażby na jeden dzień, chociażby na chwilę.

Naszym celem jest małe alpejskie jezioro Pellaud, po dojechaniu do wioski zaopatrujemy się w okolicznym barze w kanapki i ruszamy dalej. Za centrum Rhemes-Notre-Dame jedziemy jeszcze około 1,5 km, aż dojeżdzamy do wioski Pellaud (1815 m n.p.m).

Tam na parkingu zostawiamy samochód i dalej już pieszo ruszamy w kierunku jeziora. Szlak jest prosty i można przejechać wózkiem bez problemów. Jeziorko okazuje się niezwykle malownicze, a obok stoją stoły dla chętnych na piknik. Sporo rodzin z dziećmi. Wcale mnie to nie dziwi. Chociaż to początek sierpnia i w dolinie panują nieziemskie upały to na tej wysokości jest przyjemnie. Nie ma jednak chętnych na kąpiel :-D. Moczę nogi i mam wrażenie, że zaraz mi skostnieją! Woda jest lodowata!

Jezioro Pellaud w najbardziej zielonej dolinie regionu.

Jezioro Pellaud w najbardziej zielonej dolinie regionu.

Zielona dolina Val di Rhemes

Zielona dolina Val di Rhemes

Przechodzimy do drugiej części jeziora, nad brzegiem znajduje się wybudowana pierwsza w Europie centrala hydroenergii! Dzięki niej do najbliższych wiosek dotarło prawdziwe światło! Nie miałam o tym pojęcia! Centrala jest bardzo mała, a wybudowano ją tradycyjnie z kamienia. Można wejść do środka i obserwować pracę turbin, które przerzucają wodę, produkując energię. Świetne doświadczenie dla dzieci! O tym jak ważna jest hydroenergia dla gospodarki Valle d’Aosta pisałam tutaj i zachęcam do przeczytania :-). 

Pierwsza w Europie centrala zamieniająca wodę na energię. Nadal działa!

Pierwsza w Europie centrala zamieniająca wodę na energię. Nadal działa!

Po pikniku, próbach moczenia nóg w lodowatej wodzie i zwiedzaniu centrali wodnej czas się ruszyć trochę i sprawdzić co ciekawego oferuje okoliczny szlak. Widoki mnie zachwycają. Dominuje oczywiście zieleń, otulona górskimi szczytami, których wierzchołki pozostają pokryte śniegiem nawet w środku lata. Najchętniej to, zgodnie z przeznaczeniem tego miejsca, usiadłabym i się trochę zapomniała, ale już słyszę głos mojej córki, która pięciu minut nie usiedzi „mamo idziemy ;-)”. No nic idziemy.

Szlak obok jeziora Pellaud

Szlak obok jeziora Pellaud

Przed wejściem na szlak prowadzący do jeziora znaleźliśmy stary piec, popularna „instytucja” w wielu wioskach regionu, ale o tradycji wspólnego pieczenia chleba przed zimą napiszę wam dokładnie innym razem. Najciekawiej jest się załapać na imprezę wypiekania chleba, o tym też napiszę! 

Stary piec, czyli forno del villaggio.

Stary piec, czyli forno del villaggio.

W najbliższym czasie będę jeszcze kilkakrotnie wspominać lato, nasze i … również wasze wycieczki :-). Do sezonu zimowego jeszcze chwila, także warto pozostać w zielonym klimacie!

P.s. Jak się wam podoba nowe logo? Od wczoraj zdobi stronę. Myśleliśmy o tym od momentu powstania bloga i po prawie dwóch latach udało się zrealizować pomysł, który był wiecznie odkładany na bliżej nieokreśloną przyszłość :-). Udanego weekendu wam życzę! U nas to ostatni weekend wysokiego letniego sezonu.

Tagi , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

7 odpowiedzi na „Jezioro Pellaud i pierwsza w Europie centrala wodna

  1. Paweł mówi:

    Opisujesz wycieczki do pięknych alpejskich jezior, i za każdym razem jak czytam myślę o kąpieli w nich. Myślę, że czy woda chłodna, czy lodowata w każdym trzeba się zanurzyć.

    • Agnieszka Stokowiecka mówi:

      Też tak zawsze myślałam, ale gwarantuję, że to jeziorko nawet na zbyt długie moczenie stóp się nie nadaje :-D. Pozdrawiam!

  2. Aneta Ozonek mówi:

    O logo już się wypowiadałam, to teraz dorzucę dwa słowa o zdjęciach. Podobają mi się! (no dobra wyszły mi trzy). PS. W Kalabrii też wypiekają sami chleb. A potem taki prosto z pieca, jeszcze ciepły, kroisz na pół, polewasz oliwą, dorzucasz ząbek czosnku rozgniecionego i oprószasz oregano – pycha!

    • Agnieszka Stokowiecka mówi:

      Ale mi smaka z tym chlebem narobilas! Taką pajdę pochłonęłabym od razu!

      • Aneta Ozonek mówi:

        Znaczy się, że zmotywowałam cię do pieczenia chleba tradycyjną metodą 🙂 Czekam na (foto)relację bo ciekawi mnie czy odbywa się u was pieczenie chleba podobnie, jak u nas 🙂

        • Agnieszka Stokowiecka mówi:

          Gdzie tam ja i pieczenie chleba :-D, ale fotorelację mogę zapewnić jak tylko na horyzoncie pojawi się impreza pieczenia chleba :-), też jestem ciekawa podobieństw!

  3. Pingback:Dużo nas, dużo nas do pieczenia chleba | CiekawAOSTA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *