Dialekt alemański u stóp Monte Rosa w Gressoney-Saint-Jean

Gressoney-Saint-Jean, na zdjęciu jezioro Govet, w którym przegląda się alpejski lodowiec Lyskamm.

Gressoney-Saint-Jean, na zdjęciu jezioro Govet, w którym przegląda się alpejski lodowiec Lyskamm.

O miejscowości Gressoney-Saint-Jean położonej w bocznej Dolinie Lys, zwanej również Doliną Gressoney, chciałam napisać już dawno temu, ale zawsze coś mi wypadało i nie mogłam się zebrać do przygotowania wpisu. W sierpniu tamtego roku wybraliśmy się tam na jednodniową wycieczkę podczas której zwiedziliśmy zamek Savoia oraz miasteczko położone u stóp lodowca Lyskamm masywu Monte Rosa. Co prawda już kiedyś byłam w Gressoney, ale to było bardzo dawno temu i z tamtego pobytu zapamiętam tyle, że to urocze i dobrze zorganizowane pod względem turystycznym miasteczko. Zapamiętałam dobrze.

Gressoney-Saint-Jean leży na wysokości 1385 m n.p.m. i liczy niewiele ponad 800 mieszkańców, są to głównie autochtoni żyjący z turystyki i rolnictwa. Miasteczko znajduje się właściwie w takiej samej odległości od Aosty, stolicy regionu, co od Turynu! Będąc na miejscu ma się nieodparte wrażenie, że jest się w jakimś innym świecie, niekoniecznie włoskim czy jak pozostała część regionu Valle d’Aosta, z naleciałością francuskiego, ale właśnie… Wjeżdżając do Doliny Lys wita nas napis Willkommen in der Walsergemeinschaft Oberlystal! I to wszystko wyjaśnia.

Czytaj dalej

Alpejski ogród botaniczny Castel Savoia

Roślinność w Alpejskim ogrodzie botanicznym Castel Savoia w Gressoney

Alpejski ogród botaniczny Castel Savoia w Gressoney

Dziś po raz kolejny zapraszam was do Doliny Gressoney, opowiem wam o kolejnej ciekawej atrakcji turystycznej jaką jest tamtejszy alpejski ogród botaniczny Castel Savoia położony na wysokości 1350 m n.p.m. Niedawno pisałam na blogu o bajkowym zamku, zbudowanym na przełomie XIX i XX wieku dla Królowej Margherity, ogród botaniczny znajduje się u stóp tegoż zamku.

Historia ogrodu i roślinność

Historia ogrodu nie jest długa, powstał on z inicjatywy Regionu Doliny Aosty dopiero w 1990 roku, głównie w celach estetycznych, jako entourage zamku Castel Savoia. Na powierzchni 1000 m² ogrodu prezentowanych jest mnóstwo gatunków roślin charakterystycznych dla alpejskiego pasa górskiego:

Czytaj dalej

Bajkowy zamek Savoia w Gressoney-St-Jean

Główne wejście do zamku Savoia

Główne wejście do zamku Savoia

W ostatnią niedzielę wybraliśmy się rodzinnie do miejscowości Gressoney-Saint-Jean w Dolinie Lys (zwanej również Doliną Gressoney). Wycieczka okazała się bardzo przyjemna! Zwiedziliśmy piękny zamek Savoia, o którym dziś szczegółowo wam napiszę oraz samą miejscowość Gressoney-Saint-Jean świetnie przygotowaną jak się okazuje nie tylko pod zimowych turystów.

Historia zamku Savoia

Zamek Savoia jest chyba największą atrakcją Doliny Gressoney, ale nie rzuca się w oczy, gdyż jest ukryty w lesie sosnowym u stóp Gressoney-Saint-Jean. Sami przyznacie, że swoim wyglądem przypomina trochę disneylandzki pałac, mi się przynajmniej tak skojarzyło jak tylko go zobaczyłam. Zamek leży na wzgórzu i jest otoczony pięknym ogrodem botanicznym (o samym ogrodzie napiszę następnym raziem), zbudowano go pomiędzy 1899 i 1904 roku na życzenie Królowej Margherity Sabaudzkiej (Margherita di Savoia), małżonki Umberta I, ówczesnego Króla Włoch.

Czytaj dalej

Muzeum mostu rzymskiego… Pod mostem

Most rzymski w Pont-Saint-Martin, zbudowany w 25 roku p.n.e. na rzece Lys

Most rzymski w Pont-Saint-Martin, zbudowany w 25 roku p.n.e. na rzece Lys

Czy wiecie, że 18 maja wypada Międzynarodowy Dzień Muzeów? Pomyślałam, że to świetna okazja, żeby napisać wam o małym i dosyć nietypowym muzeum, które opowiada o historii jednego z najdłuższych i zachowanych do dziś w Europie mostów rzymskich, który znajduje się w miejscowości Pont-Saint-Martin. Most na górskiej rzece Lys wybudowali Rzymianie w 25 roku p.n.e., czyli w tym samym, w którym podbili Dolinę Aosty. Przez wiele wieków most rzymski stanowił jedyną dostępną przeprawę przez wspomnianą rzekę Lys i dzięki swojej wysokości, która sięga 20 m. nigdy nie został nawet minimalnie uszkodzony podczas licznych powodzi, jakie dotknęły pobliskie tereny.

Rzymski zabytek w jakiś cudowny sposób ocalał również podczas bombardowania wojsk sprzymierzonych 23 sierpnia 1944 roku, chociaż dookoła było pełno ruin.

Czytaj dalej

Co diabłu do mostu w Pont-Saint-Martin?

Most rzymski w Pont-Saint-Martin

Most rzymski w Pont-Saint-Martin. Kliknij w zdjęcie, aby je powiększyć. 

Na piękny rzymski most w Pont-Saint-Martin nie pozostanie obojętny żaden turysta. Most wybudowali Rzymianie, ale w średniowieczu ludziom było tak trudno uwierzyć w rzymski geniusz, że powstała legenda o tym, że most był dziełem samego diabła. O historii mostu, który jest najdłuższym w Europie mostem z epoki rzymskiej, napiszę wam innym razem, a dziś skupię się na legendzie o Świętym Marcinie i czorcie, która opowiada o ich  spotkaniu w małej miejscowości w Alpach.

Rok w rok podczas karnawału w Pont-Saint-Martin, nieprzerwanie od 1900 roku, most z epoki rzymskiej zamienia się w scenę, a legenda w spektakl, którego kulminacyjnym momentem, rozpalającym emocje do czerwoności, jest spalenie zwisającego z mostu diabła. Widowisko niesamowite, a całość wieńczy 40 minutowy pokaz sztucznych ogni i napiszę wam, że takiego pokazu jak w Pont-Saint-Martin to nie widziałam nigdzie.

Dawno, dawno temu pewien biskup pochodzący z francuskiej miejscowości Tours, podróżował do Rzymu, a jego trasa biegła przez Dolinę Aosty. Podczas podróży zatrzymał się w małej alpejskiej wiosce, która leżała nad górskim potokiem Lys. W nocy wody potoku wezbrały i zniszczyły jedyną drewnianą kładkę, która gwarantowała dalszą podróż do Rzymu. Biskup musiał się zatrzymać w wiosce na dłużej i zaczekać, aż mieszkańcy wybudują nową kładkę.

Czytaj dalej

Talerz przysmaków z Doliny Aosty, a na nim…

Talerz przysmaków z Doliny Aosty

Talerz przysmaków z Doliny Aosty.

Smakowity talerz lokalnych przysmaków z różnymi wędlinami i serami zwany „Tagliere valdostano” lub „Piatto valdostano” znajdziecie w praktycznie każdej restauracji lub latem na licznych festynach. Podróż po lokalnych smakach obejmuje:

Czytaj dalej

Szusowanie na stokach Monte Rosa. Ski-pass gratis.

Kolejska linowa. W tle Masyw Monte Rosa.  Źródło: http://www.flickr.com/photos/monterosa-ski/

Kolejska linowa. W tle Masyw Monte Rosa.
Źródło: http://www.flickr.com/photos/monterosa-ski/

Ośrodek narciarski Monterosa Ski leży u stóp masywu Monte Rosa. Nazwę masywu w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako Różowa Góra. Toponim nie pochodzi jednak od pięknej różowej poświaty, która pokrywa masyw o wschodzie i zachodzie słońca, a od słów rouése o rouja z języka patois (język używany przez autochtonów w Dolinie Aosty), które określają lodowiec.

Masyw Monte Rosa leży w Alpach Penińskich i rozciąga się na terytorium regionu Doliny Aosty i Piemontu we Włoszech oraz Szwajcarii. Z masywu Monte Rosa odchodzą trzy doliny w Dolinie Aosty: Dolina Ayas, Dolina Valtournenche i Dolina Gressoney znana również jako Dolina Lys. Masyw Monte Rosa słynie z niezliczonej ilości czterotysięczników.

Dla miłośników zimowego szusowania na stokach i samodzielnego organizowania wyjazdów, wyszperałam ciekawą promocję na gratisowy ski-pass. Czytaj dalej

Kasztany. Tradycja w Święto Zmarłych

Tradycyjne pieczenie kasztanów w Święto Zmarłych.

Tradycyjne pieczenie kasztanów w Święto Zmarłych.

Jadalne kasztany, które w Dolinie Aosty rosną w szczególności pomiędzy miejscowościami Chatillon i Pont-Saint-Martin oraz w Dolinie Lys, stały się nieodzownym dodatkiem jej kuchni. Kasztany zbiera się jesienią i są również stałym elementem październikowych festynów. Najpopularniejszym sposobem ich przygotowania są tzw. caldarroste, czyli kasztany pieczone. Na festynach już za 2 czy 3 euro można zakupić torebkę gorących kasztanów i po obraniu z przypieczonej skórki delektować się do woli ich smakiem.

Wieloletnią tradycją jest popołudniowe pieczenie kasztanów w Święto Zmarłych. Ciekawostką jest to, że wieczorem 1 listopada, na stole zostawia się potrawy z kasztanów dla zmarłych (kasztany pieczone, gotowane, mus z kasztanów czy zupę). Dziś właśnie w miejscowości Issogne, po wizycie na cmentarzu, piekliśmy kasztany, którymi później się zajadaliśmy w cieple kominka. Wyszły pyszne. Czytaj dalej