17 pomysłów na odkrycie Włoch

Dzisiejszy wpis jest inspirowany waszymi wiadomościami do mnie, w których pytacie co warto zwiedzić w regionie Valle d’Aosta poza tym co jest oczywiste i o czym piszą przewodniki. Czasami może to być związane ze szczególnymi zainteresowaniami lub po prostu dyktowane chęcią odkrycia i zwiedzenia Włoch poza wyznaczonymi szlakami turystycznymi. Dziś podpowiem wam jak odkryć we Włoszech miejsca, o których przewodniki z różnych względów milczą (nowa inwestycja, politycznie nie promują, brak funduszy na promocje itp). Nie otrzymacie ode mnie gotowych rozwiązań, a “jedynie” dużo dobrych i konkretnych porad. Poznanie prawdziwych Włoch poza tym co oferują przewodniki i przewodnicy wymaga od was wyjścia z tzw. waszej strefy komfortu. Takie są Włochy, ale gwarantuję wam, że raz poznane w niestandardowy sposób na zawsze was zauroczą i już nigdy więcej nie będziecie zwiedzać utartymi szlakami!

Udało mi się zebrać 17 pomysłów i chociaż jest to liczba przynosząca we Włoszech pecha, to ja wierzę, że wam przyniesie dużo pozytywnych emocji w planowaniu podróży i odkrywaniu Italii już na miejscu 😉 .

Czytaj dalej

Mont Blanc z bliska dzięki projektowi Google Street View

Projekt Google Street View dzięki któremu można oglądać mont Blanc z naprawdę bliska.

Projekt Mont Blanc Google Street View dzięki któremu można oglądać  masyw z naprawdę bliska.

Mont Blanc, najwyższy szczyt Europy, najbardziej harmonijny, najczęściej “atakowany” przez alpinistów jest nie lada wyzwaniem i bez odpowiedniego przygotowania nie ma co ryzykować. Dla tych, dla których z wielu względów Dach Europy pozostanie na zawsze poza zasięgiem możliwości lub po prostu nie interesuje ich wspinaczka, ale nie pozostają obojętni na niesamowite widoki Google zrealizował wirtualny projekt.

Jest to projekt w ramach Street View, który pozwala na bliskie podglądanie masywu Mont Blanc. W realizacji maxi przedsięwzięcia pomogły takie słynne nazwiska alpinistów i wspinaczy jak: Kilian Jornet Burgada, Catherine Destivelle, Patrick Gabarrou, Corrado Korra Pesce, Laetitia Roux, Ueli Steck, Candide Thovex. Całość była możliwa dzięki zaangażowaniu fotografów międzynarodowej sławy: Jonathan Griffith, Renan Ozturk oraz Sender Films.

Czytaj dalej

Co się nie wydarzyło w 2015 roku?

2015 Collage2016 rok. Już? Chyba dobrze, bo ten który właśnie minął był jak montagne russe (kolejka górska w lunaparku) 😉 . Postanowiłam, że nic nie postanawiam w tym roku. Chciałabym przeżyć go z dużą dawką spontaniczności. Z moich planów na 2015 rok wyszło niewiele i wolałabym się z nich nie rozliczać. Za to najlepiej wspominam te wypady, który wyszły bez planowania. Po prostu wstawałam rano i stwierdzałam: jedziemy! Jest pogoda, będzie fajnie! I było. Dziś podzielę się z wami pięcioma miejscami, które wspominam najlepiej z 2015 roku oraz pięcioma wpisami, które cieszyły się największą popularnością (i nadal cieszą dzięki googlowi). Do tego mam tylko jedną obietnicę, którą złożyłam sobie i tą też się dzielę :-).

Pięć miejsc, które szczególnie zapadły mi w pamięci z 2015 roku. Te wpisy były pisane „na gorąco”: jechałam spontanicznie, cieszyłam się chwilą, wracałam i pisałam :-).

Czytaj dalej

Dlaczego śnieg sprawia, że jesteśmy szczęśliwi?

snieg alpy6Śnieg w tym roku to towar deficytowy. Po prostu nie ma! Pomimo iż w grudniu w Valle d’Aosta nie padał ani razu, to ośrodki narciarskie ruszyły pełną parą. A jakże! Jednak za prawdziwym śniegiem tęsknią chyba wszyscy! Nie tylko sektor turystyki. Co to za zima bez śniegu? Gorzej! Co to za zima z plusowymi temperaturami!

Dzisiejszy wpis jest lekki i przyjemny, po świetach, a przed Nowym Rokiem jak znalazł. Poza tym kto wie może wywołam nim zimę 😉 ? Dlaczego pomimo tak wielu niedogodności jakie nam przysparza śnieg lubimy kiedy pada i tęsknimy za nim?

1. Śnieg cudem natury.

Padający śnieg jest jednym z najpiekniejszych zjawisk atmosferycznych, a poza tym wpływa w znaczny sposób na nasze życie, które poddaje się mu bez żadnego ale…

Czytaj dalej

Bon Tsalende z prezentem pod choinką!

Wlochy SwietaDzisiejszy wpis będzie bardzo treściwy :-). Święta, to nie czas na spędzanie wolnych chwil przed komputerem i czytanie blogów, ale… Ja dzisiejszy wpis przygotowałam już kilka dni temu, bardzo zależało mi na tym, aby życzyć wam drodzy miłośnicy Alp i CiekawejAosty Bon Tsalende, czyli Wesołych i Szczęśliwych Świąt Bożego Narodzenia. Niech to będzie czas spokoju i radości. Ja w tym roku spędzam Święta w Polsce i powiem wam, że cieszę się z tego powodu ogromnie (jupi, jupi, jupi).

Spotkałam Mikołaja, który zostawił mi prezent dla was :-). Śliczną i niezwykle ciekawą kolorowankę z serii #arttherapy.  Czytaj dalej

Jesienne wyzwanie fotograficzne

Podsumowanie fotograficzneDzisiejszy wpis jest nietypowy 🙂 . Naprawdę? Ostatnio jakoś tak publikuję notki, że mi nie pasują moje własne kategorie blogowe 😀 . Taki czas! Od 6 września, trochę nieśmiało, przystapiłam do wyzwania fotograficznego z Natalią z bloga Jest Rudo. Moim zdjęciom daleko jest do doskonałości, ale porównując je z tymi z początków blogowania to i tak jest nieźle. Dzięki wyzwaniu przez 2 miesiące chyba trochę bardziej przyłożyłam się do robienia zdjęć, kadrowania, kolorów i filtrów. Wszystkie zdjęcia z wyzwania pochodzą oczywiście z Valle d’Aosta i zrobiłam je w bardzo spontaniczny sposób. Po prosto ho colto alcuni momenti (uchwyciłam chwile). Nie udało mi się wykonać wszystkich 30 zadań zaproponowanych przez Natalię, ale ponad połowa JEST! Zdjęcia publikowałam na Instagramie, z którym ostatnio się bardzo polubiłam. Czas na podsumowanie i już myślę o następnej przygodzie z Jest Rudo, a was zachęcam do udziału, bo to nie tylko wspaniała zabawa, ale i duża dawka motywacji 🙂 .

Zaczynamy!

Czytaj dalej

Festa de lo Pan Ner – Festyn pieczenia chleba

Forno del vilaggio w Buthier i piekarze w akcji podczas wyciągania ciepłego chleba.

Forno del vilaggio w Buthier i piekarze w akcji podczas wyciągania ciepłego chleba.

W ostatnią sobotę wybraliśmy się na Festa de lo Pan Ner, czyli Sagrę Ciemnego Chleba. O samej idei imprezy, która w tym roku odbywała się po raz pierwszy pisałam wam kilka dni temu i jeśli przegapiliście wpis to koniecznie przeczytajcie: Dużo nas, dużo nas do pieczenia chleba.

Wypiekanie chleba w Dolinie Aosty to bardzo stara radycja, ale co tu dużo ukrywac, większość pieców w wioskach tzw. “forno del vilaggio” są używane albo bardzo okazjonalnie, albo od dawna nikt nie rozpalał w nich ognia.

Tradycja piękna, ale jakby przygasła. La Festa de lo Pan Ner była częścią projektu ECHI Etnografie Italo-Svizzere sfinansowanego w ramach Europejskiego Programu Współpracy Transgranicznej Włochy-Szwajcaria. Celem była oczywiście waloryzacja dawnych tradycji.

Do inicjatywy włączyło się ponad 50 gmin i tak 24 października zapłonął ogień w gminnych piecach, a mieszkańcy całego regionu wyrabiali, piekli i degustowali pieczywo.

Udało mi się odwiedzić dwa miejsca, z których dzielę się z wami zdjęciami. 

Czytaj dalej

Val d’Ayas i Aroula. Dzień jak nie co dzień

Szlak prowadzący do jednej z najwyżej położonych i nadal zamieszkanych wiosek w Europie, Cuneaz 2057 m n.p.m.

Szlak prowadzący do jednej z najwyżej położonych i nadal zamieszkanych wiosek w Europie, Cuneaz 2057 m n.p.m.

Ostatnie dni lata były niezwykle ciepłe. Przepiękne słońce grzało tak mocno, że trudno mi było uwierzyć w nadchodzącą jesień. Gdzieś tam czułam żal, że to koniec wypadów w wysokie góry, także ostatni weekend wykorzystaliśmy calusieńki. Już dawno nie było tak wysoko i tak aktywnie. Sobota na wysokości 2043 m n.p.m., a niedziela na 2057. Zawsze twierdziłam, że prędzej czy później uda mi się zdobyć jakiś czterotysięcznik, na raty też chyba się liczy, jak myslicie?

Zacznę jednak od końca, czyli od niedzieli. Od dawna planowałam wybrać się do Val d’Ayas, u stóp masywu Monte Rosa, ale ponieważ jest to dolina oddalona od mojej o ponad godzinę drogi, to zawsze coś mi stawało na przeszkodzie. Dobra, przyznam się, że głównie poranne lenistwo, bo żeby tam dojechać o przyzwoitej godzinie, to trzeba wstać dosyć wcześnie ;-).

Jednak, ostatnia niedziela lata należała do Champoluc! Myślę, że zmotywowała mnie działająca kolejka górska na trasie Champoluc-Crest i zapowiedź pieknej pogody. O nie, takiej okazji nie przepuszczę!

Czytaj dalej

Toskania i Alpy Apuańskie – w sierpniu to się (nie) może udać!

Zachód słońca w Vada, Rossignano Marittimo w Toskanii.

Zachód słońca w Vada, Rossignano Marittimo w Toskanii.

Mało związane z moim blogiem, chociaż Alpy Apuańskie w tle, ale wyraziliście chęc przeczytania o naszym pobycie w najbardziej opisanym regionie Włoch, to proszę! Mam dziś dla was trochę ciepłych emocji przywiezionych znad morza i z miasta Lucca, a wszystko to widziane oczami turystki 😉.

Zacznę od tego, że w Toskanii nie ma już Alp ;-), a Alpy Apuańskie są częścią Apeninów i leżą w jej górnej części (okolice Massa Carrara). Nazwa wywodzi się od ligurskiego ludu Apuanów, który w starożytności zamieszkiwał te obszary. To dlaczego Alpy? W ten sposób nazywano każdą górę, na którą można się było wspiać. Nazwa Alpi Apuane została oficjalnie zarejestrowana w 1798 roku wraz z powstaniem, z inicjatywy Napoleona Bonapartego, Republiki Cisalpińskiej.

Od dawna wiadomo, że nad morze do Toskanii w sierpniu, do tego z dziećmi, nikt z własnego wyboru nie jedzie ;-). I to nie jest żart. Jest drogo, tłoczno i gorąco, a z plaży trudno korzystac, bo słońce daje się we znaki. W tym roku jednak tak wyszło, że mogliśmy gdziekolwiek pojechać na cały tydzień właśnie w drugiej połowie sierpnia. Teraz, albo nigdy. To jedziemy.

Czytaj dalej

Dolina Aosty oczami jej mieszkańców #2 Carlo… 330 km po wysokogórskich szlakach

carloDziś zapraszam was na kolejną odsłonę cyklu „Dolina Aosty oczami jej mieszkańców”. Odpowiadającym na moje pytania jest Carlo, którego poznałam we wrześniu 2009 roku, a los jakoś tak sprawił, że od 2010 roku pracujemy razem. Przyznaję, że czasami doprowadza nas to do wspólnego rozstroju nerwowego, jednak biorąc pod uwagę, że od ponad roku nie było mnie w biurze i widujemy się sporadycznie, to z namówieniem go na rozmowę nie miałam najmniejszego problemu. A jest o czym mówić! Carlo bowiem nie usiedzi na miejscu pięciu minut i region Valle d’Aosta przemierzył wzdłuż i wszerz czy to na nogach, na nartach czy na rowerze. Ba! Dwukrotnie zakończył z sukcesem najtrudniejszy na świecie ultratrail Tor des Geants, obejmujący 330 km i 24 km przewyższenia. A do tego jest niezwykłym smakoszem i kto jak kto, ale on wie gdzie was wysłać na dobre jedzenie! Dziś o sporcie, kulinariach, historii i o tym na jakiej wysokości Waldotańczycy stają się smpatyczni 🙂. Miłej lektury!

Od zawsze mieszkasz w Valle d’Aosta, jakie to wrażenie mieszkać w regionie położonym w sercu Alp, u stóp najwyższych szczytów?

Czytaj dalej