Zamek w Quart – pomysł na waloryzację?

Zamek w Quart, jedna z inwestycji waloryzacji dóbr kulturowych Regionu.

Zamek w Quart, jedna z inwestycji waloryzacji dóbr kulturowych Regionu.

Dziś zabieram was na zwiedzanie pewnego zamku! Przepięknej budowli z XII wieku, która przez wiele lat stała i niszczała. Pamiętacie, że w Dolinie Aosty jest ponad 200 różnych historycznych budowli? Część z nich jest dostępna dla zwiedzających, część jest zamknięta, tak jak wszędzie na świecie, wszystkich zabytków nie da się waloryzować i promować. Ten jednak na pewno warto! Sami zresztą oceńcie, na końcu wpisu umieściłam filmik z widokiem na zamek z lotu ptaka. Zapiera dech, ale póki co odrobina historii i pomysłów na to co z nim począć?

Historia i zamek jakich wiele w Valle d’Aosta. Wybudowany w 1185 roku na skale, na wysokości 751 m n.p.m., dwa wieki później wpadł w ręcę Sabaudczyków, którzy rządzili w regionie. Przechodził z rąk do rąk, pełnił różne funkcje, aż w 1800 roku ostatni właściciel podarował zamek gminie Quart, a ta w 1874 sprzedała prywatnej osobie. W końcu po wielu perypetiach w 1951 roku Administracja Regionu zakupiła zamek i wynajęła jako gospodarstwo agroturystyczne. Tak duża ilość właścicieli sprawiła, że z zamku nie udało się zachować żadnego wyposażenia.

Czytaj dalej

Muzeum karnawału w Allein

Ekspozycja Muzeum karnawału w Allein, wielkiej Dolinie Świętego Bernarda.

Ekspozycja Muzeum karnawału w Allein, Dolinie Wielkiego Świętego Bernarda.

Pamiętacie jak w tamtym roku opisałam wam tradycje karnawałowe praktykowane od stuleci w Dolinie Wielkiego Świętego Bernarda? Pisałam o Napoleonie, arlekinach, landzette, lusterkach, ogonach mułów, cekinach i wielu, wielu innych symbolach karnawału! Podczas naszej zeszłorocznej wizyty w Allein, która była inspiracją do napisania wam o karnawale udało mi się odwiedzić również Muzeum karnawału, a to jedno z tych miejsc, o których lokalne przewodniki milczą jak zaklęte! No dobrze, może nie miczą, ale nie promują w specjalny sposób, a szkoda!

Dziś opiszę wam trochę muzeum oraz zdradzę w jaki sposób zwiedzić miejsce, które na co dzień jest zamknięte dla zwiedzających.

Czytaj dalej

Ruiny zamku Châtel-Argent w Villeneuve

Chatel Argent w Villeneuve.

Chatel Argent w Villeneuve.

Nie wiesz o czym pisać, pisz o zamkach! Taka moja rada dla mnie samej, którą kiedyś sobie dałam, a o której przypomniał mi na fb jeden z czytelników, za co bardzo dziękuję.

W ostatnie sobotnie popołudnie postanawiłam zwiedzić jakieś riuny. Nie miałam chęci na otwarte dla turystów zamki, pomimo iż jeszcze nie wszystkie opisałam na blogu. Miałam ochotę na ciszę i pustkę dookoła oraz piekne widoki. Wybrałam riuny zamku Châtel-Argent w Villeneuve, niedaleko Aosty. Widać je z drogi jadąc w kierunku Courmayeur do Francji, a do tego można się do nich dostać łatwym i niewymagającym szlakiem. Również w jesienne popołudnie, nie zważając, że w miarę szybko zrobi się ciemno. Można chcieć więcej?

Dzisiaj po zamku pozostały tylko ruiny, ale historia Châtel-Argent sięga okresu rzymskiego! Rózne badania wskazały, że na skale już w tamtej epoce była fortyfikacja służąca Rzymianom do obrony granic Imperium przed Barbarzyńcami.

Czytaj dalej

Na Drodze Franków – Saint-Rhémy-en-Bosses

Kamienny dom w Saint-Rhémy-en-Bosses.

Kamienny dom w Saint-Rhémy-en-Bosses.

Jesień na dobre rozgościła się na górskich halach, ja za to ponownie powracam wspomnieniami do naszych letnich wypadów. Jeszcze kilka miejsc pozostało mi do opisania, co idealnie nadaje się na długie październikowe wieczory :-). Dziś zabieram was do małego alpejskiego borgo, latem to prawdziwy raj! 

Zjeżdzając samochodem z Wielkiej Przełęczy Świętego Bernarda po włoskiej stronie, pierwsza wioska na jaką się trafia to Saint-Rhémy-en-Bosses, małe borgo, świetnie zachowane z licznymi kamiennymi domami leżące na słynnym szlaku pielgrzymkowym Via Francigena – Droga Franków.

Saint-Rhémy-en-Bosses leży na wysokości 1521 m n.p.m. i już około 3000 lat p.n.e. było to strategiczne miejsce dla ruchu kierującego się na północ Europy przez przełęcz.

Czytaj dalej

Dużo nas, dużo nas do pieczenia chleba

Piec do kolektywnego wypiekania w Cogne.

Piec do kolektywnego wypiekania w Cogne.

Dawno nie pisałam wam o tradycjach mojego alpejskiego regionu. Nic dziwnego lato to był głównie czas poświęcony górskim szlakom i odkrywaniu zakątków doliny. Jesli pamiętacie to przy okazji wycieczki nad jezioro Pellaud wspomniałam o gminnym piecu, który służył jeszcze kilkanaście dzięsięcioleci temu do wspólnego dla całej wioski wypiekania chleba. W praktycznie każdej małej wiosce w Dolinie Aosty był kamienny piec (forno del villaggio), w którym raz w roku, najczęściej przed zimą, rozpalano ogień i dla wszystkich mieszkańców wypiekano chleb na cały rok. Tradycyjnie pieczono chleb żytni.

Dlaczego akurat żytni? Do niedawna pieczywo z mąki żytniej i otrębów było przeznaczone głównie dla biedniejszej części społeczeństwa, a jak wiecie region Valle d’Aosta nie należał do bogatych w przeszłości. Oczywiście kto mógł sobie pozwolić jadał chleb wypiekany z mąki pszennej, ale to były głównie wyższe warstwy społeczne. Dopiero pod koniec XX wieku ze względów zdrowotnych ciemne pieczywo zaczęło wypierać to jasne i … być droższe :-).

Czytaj dalej

Czy w Alpach da się mieszkać cały rok?

Wioska Cuneaz położona w Dolinie Ayas.

Wioska Cuneaz położona w Dolinie Ayas.

Pamiętacie jak pisałam wam o naszej wycieczce do Val d’Ayas, o kolejce górskiej czynnej cały rok, która zabiera w wysokie Alpy już nie tylko turystów, ale i mieszkańców, o pysznej polencie i dniu takim jaki chciałabym mieć cały rok :-)?

Jesli nie to tutaj znajdziecie wpis: Val d’Ayas i Aroula. Dzień jak nie co dzień. 

Wspomniałam, że tuż obok schroniska Aroula znajduje się Cuneaz, jedna z najwyżej położonych wiosek w Europie, które swojego czasu były zamieszkane przez cały rok! Obiecałam wam więcej zdjęć i informacji o tym malowniczym miejscu i dziś wracam do was z moimi wspomnieniami.

Cuneaz to mała wioska na wysokości 2057 m n.p.m. Dziś można się do niej dostać w banalnie prosty sposób. Kolejką górską z Champoluc do Crest, a następnie 20 minutowym trekkingiem. Pomimo tej dogodności malownicza wioska jest zamieszkana tylko latem, no może zimą też, ale na zasadzie spędzenia weekendu czy wakacji. Poza właścicielami schroniska nikt tam już na stałe nie mieszka, wszystkie domy to tzw. seconde case (drugie domy). Zmora Doliny Ayas, tak swoją drogą ;-).

Czytaj dalej

Medialna wojna o granicę włosko-francuską na Mont Blanc

Stara stacja Punta Helbronner widziana z lodowca.

Stara stacja Punta Helbronner widziana z lodowca.

Granic w Europie niby nie ma, ale kto wie czy za jakiś czas ponownie się nie pojawią. Ponoć Unia Europejska jest związkiem z rozsądku, a wiadomo, że w dzisiejszych czasach takie mariaże są w grupie wysokiego ryzyka ;-). Co wtedy z granicą włosko-francuską na masywie Mont Blanc? Pamiętacie jak pisałam, że Francuzi w 1865 unilateralnie zmienili mapę i zagarnęli włoską część Dachu Europy? Jesli nie pamiętacie lub was wtedy ze mną jeszcze nie było (to był jeden z moich pierwszych wpisów ;-), to czytajcie TUTAJ o tych mało znanych faktach historycznych.

Cóż, francuska mapa poszła w świat i… tak już zostało. Dużo nie zabrali, bo jakieś 100 m na południe, ale to wystarczyło, aby Mont Blanc stał się obiektem sporów.

Sytuacja patowa i nierozwiązana przez dziesięciolecia. W sumie przez te lata niewiele słyszałam o incydentach na granicy, której Waldotańczycy nie uznawali, ale co mieli w sumie do gadania?

Prawie 30 lat temu miał miejsce jeden dosyć poważny incydent, a było to z okazji wizyty Jana Pawła II w Dolinie Aosty w 1986 roku.

Czytaj dalej

Vallée d’Aoste i francuskie rozterki

MJ-PATRONI MEDIALNI- (1)Wrzesień to miesiąc szczególny, ponieważ 26 obchodzimy Europejski Dzień Języków. Z tej okazji wraz z grupą blogerów kulturowo-językowych przygotowaliśmy ciekawą akcję, zwaną „Miesiąc języków”. Każdy język ma swój dzień i dziś wypadło na francuski, o którym zgodnie z ideą naszego projektu napiszę wam z perspektywy Włoch.

Z dzisiejszego wpisu dowiecie się jak to się stało, że włoski region Valle d’Aosta jest oficjalnie dwujęzyczny: włosko-francuski i co to oznacza w praktyce. Będzie nie tylko powtórka z historii (obiecuję nie przynudzać ;-), ale również trochę moich obserwacji i doświadczeń z teraźniejszości.

Sama się zastanawiam jak to możliwe, że przez prawie dwa lata prowadzenia bloga nigdy nie napisałam o historii Doliny Aosty! O tym dlaczego język francuski w ogóle jest tutaj tak ważny i czy to prawda, że region jest naprawdę dwujęzyczny?

La Vallée d’Aoste – une région bilingue!

Czytaj dalej

Kiedy północ była południem, a Waldotańczycy emigrowali

Waldotańczycy we francuskim regionie Sabaudiai. Źródło: Stowarzyszenie Waldotańczyków w Sabaudii.

Waldotańczycy we francuskim regionie Sabaudiai. Źródło: Stowarzyszenie Waldotańczyków w Sabaudii.

Dziś Dolina Aosty to jeden z bogatszych regionów Włoch. Tych ubożejących i pogrążonych w kryzysie Włoch, ale jednak. Wszelkie wskaźniki ekonomiczne (PKB, stopa bezrobocia, inwestycje, zatrudnienie kobiet, itp) nie są takie złe. Jednak bezrobocie szaleje i aktualnie osiągneło psychologiczny próg ponad 10%, co w porównaniu z 2006 rokiem, kiedy było na dwukrotnie niższym poziomie jest napawdę niewyobrażalnie wysokie dla mieszkańców nieprzyzwyczajonych do takiej sytuacji gospodarczej. Nie zawsze jednak tak było. W sensie, nie zawsze region Valle d’Aosta był jednym z lepiej prosperujących we Włoszech. O historii regionu i drogi do jego autonomii nigdy nie pisałam, jest to temat tak samo ciekawy jak i zagmatwany i trudny do wyjaśnienia na blogu, który lekko i przyjemnie traktuje o szlakach, zabytkach i polencie.

Dziś jednak podzielę się z wami kawałkiem historii. Odległym kawałkiem, ale nie na tyle, żeby nie miał wpływu na tu i teraz. Nie chciałabym nawiązywać do aktualnych wydarzeń i napływu emigrantów z odległego południa, chociaż oglądając reportaż możecie mieć takie skojarzenia, no cóż, interpretację pozostawiam już wam samym.

Czytaj dalej

Via Francigena: pieszo z Canterbury do Rzymu przez alpejską przełęcz

Pomnik Świętego Bernardna na Wielkiej Przełęczy Świętego Bernarda, najwyższy punkt Via Francigena.

Pomnik Świętego Bernardna na Wielkiej Przełęczy Świętego Bernarda, najwyższy punkt Via Francigena.

O historycznym szlaku pielgrzymkowym Via Francigena chciałam napisać już dawno temu, ale się jakoś nie składało. Ostatnio jednak wybrałam się do Lozanny i jadąc na Wielką Przełęcz Świętego Bernarda spotkałam śmiałków pokonujących pieszo ten szlak. Czy mogłabym mieć lepszą motywację do opisania trasy? Chyba, że sama bym się zdecydowała na pielgrzymkę, na to jednak w najbliższych latach się nie zapowiada, także piszę co wiem :-).

O szlaku pielgrzymkowym Santiago de Compostela chyba wszystkim mniej lub bardziej obiło się coś o uszy. A Via Francigena? Albo szlak jest mniej atrakcyjny, albo działania marketingowe nie te. Biorąc pod uwagę, że trasa obejmuje cztery bogate w historię, tradycje i zabytki państwa: Wielką Brytanię, Francję, Szwajcarię i Włochy, to stawiałabym na to drugie. Chociaż kto przeszedł całą Via Francigena, a znalazłam w internecie relację dwóch Polaków, którzy pokonali Via Francigena na piechotę w ciąu 70 dni, to stwierdził, że włoska część, począwszy od Wielkiej Przełęczy Świętego Bernarda jest najciekawsza i najpiękniejsza.

Czytaj dalej