MAV – dla pasjonatów rzemiosła artystycznego

Jeden z symboli waldotańskiego rękodzieła gallo, czyli kogut.

Jeden z symboli waldotańskiego rękodzieła gallo, czyli kogut.

W małej wiosce Fenis, około 15 km od Aosty w kierunku Turynu, znajdziecie takie miejsce, które przeniesie was w waldotański świat rzemiosła artystycznego. Pod skrótem MAV kryje się Museo dell’artigianato valdostano, czyli Muzeum waldotańskiego rzemiosła artystycznego. Miejsce to gości wiele eksponatów z drewna, żelaza, skóry czy kamienia, materiałów najczęściej używanych przez lokalnych rzemieślników do wyrobu prawdziwych arcydzieł. Niektóre muzealne ekspozycje są stałe, a niektóre tylko tymczasowe, jak ta w 2014 roku dotycząca jednej z dawnych metod obróbki drewna w Dolinie Aosty – toczenia.

Jeśli odwiedzacie Dolinę Aosty poza sezonem targowym, to muzeum jest idealnym miejscem na poznanie artystycznych tradycji regionu. Przypominam, że targi rękodzieła odbywają się 30 i 31 stycznia każdego roku oraz w lipcu.

W styczniu ponad 1000 wystawców rozkłada swoje stoliki i wyroby w całym centrum Aosty i na dwa zamienia stolicę w mały artystyczny raj. O targach Fiera di Sant’Orso pisałam tutaj, a tutaj znajdziecie wpis o letniej wystawie.

Czytaj dalej

Włosko, wielkanocnie, wiosennie. Konkurs Znajdź wielkanocne jajeczko.

kwiaty w AlpachDzisiejszy wpis powstał w ramach akcji blogerów kulturowo-językowych Znajdź wielkanocne jajeczko. Przez cztery kolejne dni na 21 blogach znajdziecie wpisy o tematyce wielkanocno-wiosennej oraz konkursy z ciekawymi nagrodami. Dziś pierwszy dzień akcji, a wraz z nim mój wpis ze sporą dawką wiosenno-wielkanocnej energii prosto z samego serca Alp.

Mieszkam we Dolinie Aosty już kilka ładnych lat i wielokrotnie zdarzyło mi się spędzać właśnie tutaj Święta Wielkanocnce. Dzisiejszy wpis będzie moim spojrzeniem na to w jaki sposób mija Wielkanoc w regionie, który uwielbiają pasjonaci gór, a w okresie wielkanocnym staje się jedną z destynacji włoskich turystów.

Święta Wielkanocne przypadają w jednym z piękniejszych momentów roku jakim jest wiosna. Pierwsze cieplejsze promienie słoneczne, dłuższe dni, natura budząca się do życia po zimie, pierwsze zielone liście na drzewach i kwitnące pąki. Wszystko to niewątpliwie sprzyja podróżom, piknikom, wypadom za miasto na łono natury, do letniskowego domku, nad morze, w góry. Gdziekolwek, byle nie w domu. Taka właśnie jest włoska Wielkanoc. W ruchu i często z przyjaciółmi, zgodnie z powiedzeniem “Natale con i tuoi, Pasqua con chi vuoi”, czyli Boże Narodzenie z rodziną, Wielkanoc z kim chcesz.

Czytaj dalej

Dialekt alemański u stóp Monte Rosa w Gressoney-Saint-Jean

Gressoney-Saint-Jean, na zdjęciu jezioro Govet, w którym przegląda się alpejski lodowiec Lyskamm.

Gressoney-Saint-Jean, na zdjęciu jezioro Govet, w którym przegląda się alpejski lodowiec Lyskamm.

O miejscowości Gressoney-Saint-Jean położonej w bocznej Dolinie Lys, zwanej również Doliną Gressoney, chciałam napisać już dawno temu, ale zawsze coś mi wypadało i nie mogłam się zebrać do przygotowania wpisu. W sierpniu tamtego roku wybraliśmy się tam na jednodniową wycieczkę podczas której zwiedziliśmy zamek Savoia oraz miasteczko położone u stóp lodowca Lyskamm masywu Monte Rosa. Co prawda już kiedyś byłam w Gressoney, ale to było bardzo dawno temu i z tamtego pobytu zapamiętam tyle, że to urocze i dobrze zorganizowane pod względem turystycznym miasteczko. Zapamiętałam dobrze.

Gressoney-Saint-Jean leży na wysokości 1385 m n.p.m. i liczy niewiele ponad 800 mieszkańców, są to głównie autochtoni żyjący z turystyki i rolnictwa. Miasteczko znajduje się właściwie w takiej samej odległości od Aosty, stolicy regionu, co od Turynu! Będąc na miejscu ma się nieodparte wrażenie, że jest się w jakimś innym świecie, niekoniecznie włoskim czy jak pozostała część regionu Valle d’Aosta, z naleciałością francuskiego, ale właśnie… Wjeżdżając do Doliny Lys wita nas napis Willkommen in der Walsergemeinschaft Oberlystal! I to wszystko wyjaśnia.

Czytaj dalej

Napoleon w Dolinie Zimna: karnawałowe tradycje regionu

Typowa maska w Zimnej Dolinie w Alpach: le landzette

Typowa maska w Zimnej Dolinie w Alpach: le landzette

Lutowy sobotni poranek. Wyruszam wraz z córką do Allein, małej wioski w Alpach, położonej na wysokości 1190 m n.p.m. Chcę z bliska przyjrzeć się świętującym przebierańcom, a przy okazji zwiedzić tamtejsze Muzeum Karnawału, zabierające w niesamowitą podróż po tradycjach karnawałowych Doliny Wielkiego Świętego Bernarda, zwanej również Zimną Doliną (Coumba Freidé).

Napoleon w Dolinie Aosty.

Tradycja strojów karnawałowych Zimnej Doliny sięga XIX wieku i wiąże się z kampanią Napoleona w 1800 roku, kiedy to przekroczył Przełęcz Wielkiego Świętego Bernarda w celu podbicia Włoch, a dzisiejsze kostiumy są ironiczną interpretacją żołnierskich mundurów Napoleona. Wystarczy spojrzeć na ozdobione hełmy czy czerwony krój „munduru”, aby dostrzec pewne podobieństwa.

Czytaj dalej

Historyczny karnawał w Verrès

Karnawał w Verrès w 2014 roku. Na zdjęciu Caterina di Challant

Karnawał w Verrès w 2014 roku. Na zdjęciu Caterina di Challant

Karnawał we Włoszech to nie tylko słynna Wenecja! Angielskojęzyczny Italy Magazin wymienia kilka ciekawych tradycji karnawałowych, które każdy miłośnik Włoch powinien choć raz zobaczyć na własne oczy (artykuł dostępny tutaj: Italy’s Carnival Celebrations), a wśród nich również tradycje karnawałowe z Doliny Aosty. Alpy w tym temacie mają sporo do zaoferowania o czym pisałam już rok temu dedykując tradycjom karnawałowym dwa wpisy. Ale to nie koniec, w tym roku ponownie powracam z opisem, tym razem historycznego karnawału w Verrès.

Historia karnawału w Verrès

Inspiracją tradycji karnawałowej w Verrès są prawdziwe wydarzenia historyczne, które miały miejsce w XV wieku na terenie Doliny Aosty.

Był rok 1450, Caterina di Challant po śmierci w 1442 roku swojego ojca François, który nie pozostawił męskiego spadkobiercy, była zmuszona stawić czoło nie tylko konkurencyjnemu w Dolinie Aosty rodowi Sabaudzkiemu, który pragnął zawładnąć majątkiem jej zmarłego ojca, ale również członkom własnej rodziny.

Czytaj dalej

Letnie targi rzemiosła Foire d’Eté w Aoście

Letnie targi rzemiosła Foire d'Etè w Aoście. na zdjęciu nietypowe buty.

Letnie targi rzemiosła Foire d’Etè w Aoście. Na zdjęciu para butów wykonana z drewna i skóry.

Letnie targi rzemiosła – Foire d’Eté odbywają się od 1969 roku i są postrzegane jako „młodsze rodzeństwo” słynnych targów rzemiosła i rękodzieła Fiera di Sant’Orso, które od ponad 1000 lat goszczą 30 i 31 stycznia w Aoście.  Letnie targi przyciągają ponad 500 wystawców z regionu Doliny Aosty, którzy prezentują swoje wyroby z najróżniejszych materiałów: drewna, kamienia, żelaza czy tkanin i skóry, wykorzystując przy tym różne techniki wyrabiania. Dla odwiedzających Dolinę Aosty latem, targi są świetną okazją do poznania historii i tradycji regionu. Z bliska można podziwiać słynne chodaki z Doliny Ayas, arystokratyczne stroje wzorowane na tych, które nosiła Królowa Margherita z rodu Savoia, toaletki wykonane z kutego żelaza wzorowane na tych średniowiecznych i renesansowych, piękne rzeźby z drewna czy kamienia, drewniane plecaki i nosidła używane podczas wypraw w góry i codziennej pracy. Jednym słowem całe mnóstwo wyrobów, które zachwycają oczy.

Czytaj dalej

Letnie festyny: tańce i smaczne lokalne jedzenie

Degustacja salami na jednym z festynów.

Degustacja salami na jednym z festynów w Aoście.

Lato w Dolinie Aosty od zawsze kojarzy mi się z niezliczoną ilością festynów. Od czerwca do początku października dolina zamienia się w jedna wielką imprezę plenerową, w każdą sobotę i niedzielę coś gdzieś się dzieje. Festyn Alpinistów, Piwa, Ziemniaka, Sera, Zupy Valpellinenze, Surowej Szynki z Saint-Rhemy-en-Bosses, Miodu, Kalabryjczyków, Żaby …  Podczas imprezy wielkie namioty, rozstawione specjalnie na festyn, wypełniają się zapachem przygotowywanych przysmaków oraz gwarem przybyłych na imprezę, którzy okupują stoły w oczekiwaniu na otwarcie kuchni (zwykle około 12 na obiad i 19 na kolację). Wokół kręcą się wolontariusze, dzięki którym odbywa się festyn, a w eterze słychać odgłosy muzyki. Na festynach króluje oczywiście głównie lokalne jedzenie, które przeplata się z tradycjami. Jednym słowem festyny są idealnym miejscem, aby poznać Dolinę Aosty „od wewnątrz”. Jest to jeden z powodów dla których chętnie w nich uczestniczę, szczególnie, że organizatorzy nigdy nie zapominają o najmłodszych i najczęściej dzieci mogą korzystać bezpłatnie z dmuchanych zamków, ślizgawek i innych atrakcji, które dają również chwilę wytchnienia rodzicom. 

Czytaj dalej

Wielka Przełęcz Świętego Bernarda od dziś otwarta!

Odśnieżanie drogi po stronie szwajcarskiej, która prowadzi na Wielką Przełęcz Świętego Bernarda. Źródło: nouvellist.ch

Odśnieżanie drogi po stronie szwajcarskiej, która prowadzi na Wielką Przełęcz Świętego Bernarda. Źródło: nouvellist.ch

W tym roku Wielka Przełęcz  Świętego Bernarda (Grand Saint Bernard), leżąca pomiędzy Szwajcarią, a Włochami, na wysokości 2476 m n.p.m, została otwarta wcześniej niż w poprzednich latach, a to dobra wiadomość dla turystów, którzy wybierają się do Doliny Aosty lub bardziej na południe Włoch właśnie przez Szwajcarię.

Ponownemu otwarciu przełęczy towarzyszyła impreza, organizowana tradycyjnie co roku przez dwie przygraniczne gminy, które po odśnieżeniu, każda swojego odcinka drogi, spotkały się na Wielkiej Przełęczy Świętego Bernarda i świętowały spotkanie po zimie.

Czytaj dalej

Saboty, czyli chodaki z Doliny Ayas

Typowe chodaki z Doliny Ayas

Typowe chodaki z Doliny Ayas

Dolina Ayas jest jedną z bocznych dolin Doliny Aosty i na północy graniczy ze szwajcarskim kantonem Wallis, na wschodzie z Doliną Lys, a na zachodzie z Valtournenche. To co wyróżnia Dolinę Ayas na tle innych to między innymi bardzo stara tradycja wyrabiania chodaków (zwanymi w lokalnym języku franko – prowansalskim tsabò lub tsoquè), która sięga czasów… no właśnie nikt już nie pamięta jak odległych, gdyż ponoć tradycja istniała od zawsze.

Drewniane saboty, wyrabiane z jednego kawałka drewna były typowym obuwiem wszystkich mieszkańców Doliny Ayas i właściwie każda rodzina wyrabiała chodaki, a tradycja przechodziła z ojca na syna. Nawet dzień pracy był przeliczany na 12 do 14 par chodaków i w XIX wieku saboty były znane już nie tylko w całej Dolinie Aosty, ale również w pobliskim regionie Piemont. Były niezwykle funkcjonalne, chroniły stopy przed zimnem, deszczem i błotem, a więc świetnie sprawdzały się w alpejskich warunkach. Każda para była wykonywana ręcznie i co naturalne każdy but był zawsze trochę inny. Chodaki przeznaczone dla mieszkańców Doliny Ayas były wykonywane z drewna sosnowego, a te przeznaczone na handel z modrzewia, osiki czy wierzby.

Czytaj dalej

Franko – prowansalski: język Doliny Aosty!

Słynna we Włoszech książeczka dla dzieci o przygodach Pimpy, przełożona na franko - prowansalski

Słynna we Włoszech książeczka dla dzieci o przygodach Pimpy, przełożona na franko – prowansalski

Dolina Aosty to prawdziwa mieszanka językowa. Włoski, francuski oraz franko – prowansalski, zwany również patois, arpitano (od mieszkańców Alp) lub grayèn (język mieszkańców Alp Graickich) mieszają się tutaj na każdym kroku.

Który z tych trzech języków dominuje w Dolinie Aosty, jak to się stało, że tyle jest odmian patois ile kościelnych dzwonów w całym regionie, oraz jak nasza polsko – waldotańska rodzina odnajduje się w tym całym galimatiasie, opowiem wam dziś w ramach językowego projektu Klubu Polek i Rodzynka na obczyźnie.

Obecność w Dolinie Aosty trzech języków czyli włoskiego, francuskiego oraz franko – prowansalskiego jest ściśle związana z historią tego regionu, a każdy język ma swoje miejsce w historii.

Dolina Aosty, aż do zjednoczenia Włoch była silnie związana z Francją i język francuski od epoki średniowiecza był zarówno językiem urzędowym jak i językiem elit. W okresie faszyzmu zakazano używania tego języka, a cały region poddano silnej italianizacji. Dopiero po II Wojnie Światowej i uchwaleniu w 1948 roku autonomicznego statutu regionu Doliny Aosty zrównano prawnie język włoski z językiem francuskim. Efekty są widoczne do dziś. Już w przedszkolach dzieci uczą się języka francuskiego na równi z językiem włoskim, system szkolnictwa przewiduje równą ilość godzin danego przedmiotu w dwóch językach i każdy ma obowiązek zdać maturę z francuskiego. To nie wszystko.

Czytaj dalej