Przełęcz Piccolo San Bernardo i zaspy śniegu w maju

 

Przełęcz Piccolo SanBarnardo 24 maja 2019 roku.

Od bardzo dawna marzyłam o tym, żeby wybrać się na włosko-francuską granicę kiedy przełęcz po zimie staje się ponownie przejezdna, ale przez tyle lat, ile mieszkam w Valle d’Aosta było to logistycznie trudne! Z Aosty do miejscowości La Thuile i dalej na przełęcz mam ponad godzinę drogi. Zwykle jak udawało mi się wygospodarować trochę czasu to śnieg już topniał i przełęcz owszem była piękna, ale już nie taka sama jak z tymi ścianami śniegu!

W tym roku Przełęcz Piccolo San Bernardo łączącą Włochy i Francję otwarto dla przejazdu samochodowego trochę wcześniej ze względu na Giro d’Italia. Tak się zdarzyło, że z Patrykiem mieliśmy zaległy wieczór do spędzenia razem (2 maja minęło 10 lat od naszego ślubu) i w ten wolny wieczór zaciągnęłam go właśnie na przełęcz, a potem w drodze powrotnej na pizzę (na nic bardziej wyszukanego nie było już czasu 😀 ).

Przełęcz otwarto 23 maja, w czwartek, a nam udał się wybrać już w piątek. Po drodze i na samej przełęczy spotkaliśmy tylko kilka samochdów, poza wiatrem i ścianami śniegu, które dzielą dwa narody, było bardzo spokojnie.

Musicie wiedzieć, że zimą, kiedy przełęcz Piccolo SanBernardo jest przykryta śniegiem to zmienia się w międzynarodowy ośrodek narciarski La Thuile – La Rosière i przyciąga naprawdę wielu turystów. Pewnie dlaego, że stoki są świetnie przygotowane, do tego łagodniejsze niż np. w Courmayeur. O tym ośrodku narciarskim pisał Sławek w swojej relacji z pobytu i możecie przeczytać tutaj: Narty i deska w Dolinie – relacja z pobytu.

Wracając do przełęczy to ponieważ już o niej pisałam w wersji letniej (tutaj: Mała Przełęcz Świętego Bernarda – okno na Europę) to opiszę wam tylko związaną z przełęczą ciekawostkę!

Przełęcz Piccolo San Bernardo po II Wojnie Światowej

Jadąc od strony włoskiej i będąc już po stronie francuskiej nadal można znaleźć napisy po włosku, jak chociażby na budynku Ospizio (czyli schronisko). Te tereny do drugiej wojny światowej należały do Włoch, po przegranej wojnie granica na przełęczy przesunęła się trochę na korzyść Francji, ale właścicielami ziem i budynków pozostali mieszkańcy miejscowości La Thuile po włoskiej stronie i tak jest do dziś. Latem po francuskiej stronie przełęczy na pewno spotkacie włoskie bydło, które się wypasa mając głęboko w poważaniu granice (których notabene w Europie i tak nie ma chociaż warto wiedzieć, że Francja jakiś czas temu zawiesiła układ w Schengen o kontroli na granicy).

Po prawej stronie widać budynek Ospizio, który latem gości turystów.

Zjawisko murów śniegu nie trwa długo dlatego jeśli zdarzy się wam być w Valle d’Aosta pod koniec maja lub na początku czerwca to koniecznie się wybierzcie na przełęcz! Sami zobaczcie jakie to wspaniałe miejsce. Kilkając w miniaturkę zdjęcia otworzy się okno z galerią zdjęć. 

Na zakończenie dodam, że podobny efekt murów śniegu znajdziecie na Wielkiej Przełęczy Świętego Bernarda, która łączy Włochy i Szwjacarię! Na tę przełęcz wybieram się praktycznie co roku i co roku na początku czerwca publikuje zdjęcia na Facebooku, ale i na blogu znajdzicie galerię zdjeć! Naprawdę warto to przeżyć i w tym roku pewnie ponownie się wybiorę jak tylko otworzą przełęcz. Pewnie się zastanawiacie dlaczego na tę jeżdzę co roku, a na Piccolo San Bernardo udało mi się wybrać dopiero jeden raz zaraz po inauguracji? Tę mam bliżej (nie dużo, ale jednak) i jestem do niej bardziej przywiązana, bo jeżdząc latem do Polski często przez nią przejeżdzamy :).

Wielka Przełęcz Świętego Bernarda: Mont Jovis i śnieg w czerwcu

Jak widzicie śniegiem w Alpach można cieszyć się bardzo długo, chociaż w dolinie jest już bardzo zielono i wiosna rozgościła się na dobre.

Pozdrawiam was ciepło i do napisania.

Agnieszka

Bookmark the permalink.

8 Comments

  1. Witaj Agnieszko,
    Po wielu latach czytania bloga zdecydowałam się na pozostawienie komentarza. Jestem “starszą koleżanką” jeśli chodzi o włoski emigranckie los;). Mieszkam na peryferiach Mediolanu. W Dolinie zakochałam się od pierwszego wejrzenia a ze mną cała moja rodzina. Spędzamy tam każdą (nieliczną) wolną chwilę.
    Na przełęczy Małego św. Bernarda byliśmy w zeszłym roku na la bataille de reines 15 sierpnia. Niesamowite zobaczyć ją teraz pod śniegiem.
    Wczoraj za to śledziliśmy valdostański etap Giro
    Ściskam.

    • Agnieszka Stokowiecka

      Witaj!
      Dziękuję Ci za komentarz i za to, że mnie czytasz. Publikuję bardzo nieregularnie, ale staram się dzielić całą dobrocią i pięknem Alp kiedy tylko czas mi na to pozwala.
      Pozdrawiam ciepło i życzę szybkiego powrotu do doliny :).

  2. Musze sie wybrac na taka przejazdzke 🙂

  3. Wrzucam na listę miejsc do odwiedzenia. Dziękuję za ciekawe zdjęcia i inspirację 🙂 Pozdrawiam

  4. Cześć Agnieszka 🙂
    Świetny blog, bardzo dobrze się go czyta zwłaszcza jak miało się okazję być w Dolinie Aosty.
    Ja na Przełęcz Piccolo San Bernardo miałem okazję wjechać 2 razy. Pierwszy raz z rodzinką gdy wracaliśmy z Francji samochodem do Polski i chcieliśmy odwiedzić naszą rodzinę w Valtournenche – był wtedy przepiękny słoneczny sierpniowy dzień i widoki były bajeczne. Zatrzymaliśmy się nawet po francuskiej stronie na kawę ale do włoskiego espresso dużo jej brakowało 😉
    Druki raz na przełęcz miałem okazję wjechać na rowerze (!) od włoskiej strony. Wspinaczka rowerowa na taką wysokość to niesamowita sprawa – zmęczenie przeplata się z fantastycznymi widokami dzięki czemu łatwiej jest wyjechać na ponad 2000 m n.p.m., no i później espresso na szczycie to coś pięknego 🙂

  5. Pingback: Jezioro Arpy – alpejski raj tak blisko! | CiekawAOSTA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *