Co się nie wydarzyło w 2015 roku?

2015 Collage2016 rok. Już? Chyba dobrze, bo ten który właśnie minął był jak montagne russe (kolejka górska w lunaparku) 😉 . Postanowiłam, że nic nie postanawiam w tym roku. Chciałabym przeżyć go z dużą dawką spontaniczności. Z moich planów na 2015 rok wyszło niewiele i wolałabym się z nich nie rozliczać. Za to najlepiej wspominam te wypady, który wyszły bez planowania. Po prostu wstawałam rano i stwierdzałam: jedziemy! Jest pogoda, będzie fajnie! I było. Dziś podzielę się z wami pięcioma miejscami, które wspominam najlepiej z 2015 roku oraz pięcioma wpisami, które cieszyły się największą popularnością (i nadal cieszą dzięki googlowi). Do tego mam tylko jedną obietnicę, którą złożyłam sobie i tą też się dzielę :-).

Pięć miejsc, które szczególnie zapadły mi w pamięci z 2015 roku. Te wpisy były pisane „na gorąco”: jechałam spontanicznie, cieszyłam się chwilą, wracałam i pisałam :-).

Continue reading

Dlaczego śnieg sprawia, że jesteśmy szczęśliwi?

snieg alpy6Śnieg w tym roku to towar deficytowy. Po prostu nie ma! Pomimo iż w grudniu w Valle d’Aosta nie padał ani razu, to ośrodki narciarskie ruszyły pełną parą. A jakże! Jednak za prawdziwym śniegiem tęsknią chyba wszyscy! Nie tylko sektor turystyki. Co to za zima bez śniegu? Gorzej! Co to za zima z plusowymi temperaturami!

Dzisiejszy wpis jest lekki i przyjemny, po świetach, a przed Nowym Rokiem jak znalazł. Poza tym kto wie może wywołam nim zimę 😉 ? Dlaczego pomimo tak wielu niedogodności jakie nam przysparza śnieg lubimy kiedy pada i tęsknimy za nim?

1. Śnieg cudem natury.

Padający śnieg jest jednym z najpiekniejszych zjawisk atmosferycznych, a poza tym wpływa w znaczny sposób na nasze życie, które poddaje się mu bez żadnego ale…

Continue reading

Bon Tsalende z prezentem pod choinką!

Wlochy SwietaDzisiejszy wpis będzie bardzo treściwy :-). Święta, to nie czas na spędzanie wolnych chwil przed komputerem i czytanie blogów, ale… Ja dzisiejszy wpis przygotowałam już kilka dni temu, bardzo zależało mi na tym, aby życzyć wam drodzy miłośnicy Alp i CiekawejAosty Bon Tsalende, czyli Wesołych i Szczęśliwych Świąt Bożego Narodzenia. Niech to będzie czas spokoju i radości. Ja w tym roku spędzam Święta w Polsce i powiem wam, że cieszę się z tego powodu ogromnie (jupi, jupi, jupi).

Spotkałam Mikołaja, który zostawił mi prezent dla was :-). Śliczną i niezwykle ciekawą kolorowankę z serii #arttherapy.  Continue reading

Jesienne wyzwanie fotograficzne

Podsumowanie fotograficzneDzisiejszy wpis jest nietypowy 🙂 . Naprawdę? Ostatnio jakoś tak publikuję notki, że mi nie pasują moje własne kategorie blogowe 😀 . Taki czas! Od 6 września, trochę nieśmiało, przystapiłam do wyzwania fotograficznego z Natalią z bloga Jest Rudo. Moim zdjęciom daleko jest do doskonałości, ale porównując je z tymi z początków blogowania to i tak jest nieźle. Dzięki wyzwaniu przez 2 miesiące chyba trochę bardziej przyłożyłam się do robienia zdjęć, kadrowania, kolorów i filtrów. Wszystkie zdjęcia z wyzwania pochodzą oczywiście z Valle d’Aosta i zrobiłam je w bardzo spontaniczny sposób. Po prosto ho colto alcuni momenti (uchwyciłam chwile). Nie udało mi się wykonać wszystkich 30 zadań zaproponowanych przez Natalię, ale ponad połowa JEST! Zdjęcia publikowałam na Instagramie, z którym ostatnio się bardzo polubiłam. Czas na podsumowanie i już myślę o następnej przygodzie z Jest Rudo, a was zachęcam do udziału, bo to nie tylko wspaniała zabawa, ale i duża dawka motywacji 🙂 .

Zaczynamy!

Continue reading

Festa de lo Pan Ner – Festyn pieczenia chleba

Forno del vilaggio w Buthier i piekarze w akcji podczas wyciągania ciepłego chleba.

Forno del vilaggio w Buthier i piekarze w akcji podczas wyciągania ciepłego chleba.

W ostatnią sobotę wybraliśmy się na Festa de lo Pan Ner, czyli Sagrę Ciemnego Chleba. O samej idei imprezy, która w tym roku odbywała się po raz pierwszy pisałam wam kilka dni temu i jeśli przegapiliście wpis to koniecznie przeczytajcie: Dużo nas, dużo nas do pieczenia chleba.

Wypiekanie chleba w Dolinie Aosty to bardzo stara radycja, ale co tu dużo ukrywac, większość pieców w wioskach tzw. “forno del vilaggio” są używane albo bardzo okazjonalnie, albo od dawna nikt nie rozpalał w nich ognia.

Tradycja piękna, ale jakby przygasła. La Festa de lo Pan Ner była częścią projektu ECHI Etnografie Italo-Svizzere sfinansowanego w ramach Europejskiego Programu Współpracy Transgranicznej Włochy-Szwajcaria. Celem była oczywiście waloryzacja dawnych tradycji.

Do inicjatywy włączyło się ponad 50 gmin i tak 24 października zapłonął ogień w gminnych piecach, a mieszkańcy całego regionu wyrabiali, piekli i degustowali pieczywo.

Udało mi się odwiedzić dwa miejsca, z których dzielę się z wami zdjęciami. 

Continue reading

Val d’Ayas i Aroula. Dzień jak nie co dzień

Szlak prowadzący do jednej z najwyżej położonych i nadal zamieszkanych wiosek w Europie, Cuneaz 2057 m n.p.m.

Szlak prowadzący do jednej z najwyżej położonych i nadal zamieszkanych wiosek w Europie, Cuneaz 2057 m n.p.m.

Ostatnie dni lata były niezwykle ciepłe. Przepiękne słońce grzało tak mocno, że trudno mi było uwierzyć w nadchodzącą jesień. Gdzieś tam czułam żal, że to koniec wypadów w wysokie góry, także ostatni weekend wykorzystaliśmy calusieńki. Już dawno nie było tak wysoko i tak aktywnie. Sobota na wysokości 2043 m n.p.m., a niedziela na 2057. Zawsze twierdziłam, że prędzej czy później uda mi się zdobyć jakiś czterotysięcznik, na raty też chyba się liczy, jak myslicie?

Zacznę jednak od końca, czyli od niedzieli. Od dawna planowałam wybrać się do Val d’Ayas, u stóp masywu Monte Rosa, ale ponieważ jest to dolina oddalona od mojej o ponad godzinę drogi, to zawsze coś mi stawało na przeszkodzie. Dobra, przyznam się, że głównie poranne lenistwo, bo żeby tam dojechać o przyzwoitej godzinie, to trzeba wstać dosyć wcześnie ;-).

Jednak, ostatnia niedziela lata należała do Champoluc! Myślę, że zmotywowała mnie działająca kolejka górska na trasie Champoluc-Crest i zapowiedź pieknej pogody. O nie, takiej okazji nie przepuszczę!

Continue reading

Toskania i Alpy Apuańskie – w sierpniu to się (nie) może udać!

Zachód słońca w Vada, Rossignano Marittimo w Toskanii.

Zachód słońca w Vada, Rossignano Marittimo w Toskanii.

Mało związane z moim blogiem, chociaż Alpy Apuańskie w tle, ale wyraziliście chęc przeczytania o naszym pobycie w najbardziej opisanym regionie Włoch, to proszę! Mam dziś dla was trochę ciepłych emocji przywiezionych znad morza i z miasta Lucca, a wszystko to widziane oczami turystki 😉.

Zacznę od tego, że w Toskanii nie ma już Alp ;-), a Alpy Apuańskie są częścią Apeninów i leżą w jej górnej części (okolice Massa Carrara). Nazwa wywodzi się od ligurskiego ludu Apuanów, który w starożytności zamieszkiwał te obszary. To dlaczego Alpy? W ten sposób nazywano każdą górę, na którą można się było wspiać. Nazwa Alpi Apuane została oficjalnie zarejestrowana w 1798 roku wraz z powstaniem, z inicjatywy Napoleona Bonapartego, Republiki Cisalpińskiej.

Od dawna wiadomo, że nad morze do Toskanii w sierpniu, do tego z dziećmi, nikt z własnego wyboru nie jedzie ;-). I to nie jest żart. Jest drogo, tłoczno i gorąco, a z plaży trudno korzystac, bo słońce daje się we znaki. W tym roku jednak tak wyszło, że mogliśmy gdziekolwiek pojechać na cały tydzień właśnie w drugiej połowie sierpnia. Teraz, albo nigdy. To jedziemy.

Continue reading

Dolina Aosty oczami jej mieszkańców #2 Carlo… 330 km po wysokogórskich szlakach

carloDziś zapraszam was na kolejną odsłonę cyklu „Dolina Aosty oczami jej mieszkańców”. Odpowiadającym na moje pytania jest Carlo, którego poznałam we wrześniu 2009 roku, a los jakoś tak sprawił, że od 2010 roku pracujemy razem. Przyznaję, że czasami doprowadza nas to do wspólnego rozstroju nerwowego, jednak biorąc pod uwagę, że od ponad roku nie było mnie w biurze i widujemy się sporadycznie, to z namówieniem go na rozmowę nie miałam najmniejszego problemu. A jest o czym mówić! Carlo bowiem nie usiedzi na miejscu pięciu minut i region Valle d’Aosta przemierzył wzdłuż i wszerz czy to na nogach, na nartach czy na rowerze. Ba! Dwukrotnie zakończył z sukcesem najtrudniejszy na świecie ultratrail Tor des Geants, obejmujący 330 km i 24 km przewyższenia. A do tego jest niezwykłym smakoszem i kto jak kto, ale on wie gdzie was wysłać na dobre jedzenie! Dziś o sporcie, kulinariach, historii i o tym na jakiej wysokości Waldotańczycy stają się smpatyczni 🙂. Miłej lektury!

Od zawsze mieszkasz w Valle d’Aosta, jakie to wrażenie mieszkać w regionie położonym w sercu Alp, u stóp najwyższych szczytów?

Continue reading

Reality show Monte Bianco. Kontrowersyjnie w Alpach

Prowadząca nowy reality show Monte Bianco Caterina Balvio. Źródło: Profilo di Balvio su Instagram.

Prowadząca nowy reality show Monte Bianco Caterina Balivo. Źródło: Profilo di Balvio su Instagram.

Mont Blanc ponownie znalazło się na językach. Tym razem z powodu nowego reality show, kręconego od 4 lipca w najwyższych górach Europy. Reality show Monte Bianco to pomysł włoskiej telewizji Rai Due, a program na pograniczu dokumentu i show poprowadzi Caterina Balivo.

O co w tym chodzi?

Uczestnicy programu, czyli znane osoby publiczne, które z górami jednak mają niewiele do czynienia, a już na pewno nie są alpinistami, zmierzą się w programie z żywiołem jakim są wysokie Alpy. Alpinizm, wspinaczka i inne górskie sporty, tego właśnie spróbują uczestnicy, celem jest zdobycie najwyższego szczytu Europy – Monte Bianco. Udział w reality show zapowiedzieli między innymi: dziennikarz Libero Quotidiano Filippo Facci, były piłkarz Milanu i Juventusu Gianluca Zambrotta oraz aktorka i prezenterka Jane Alexander. Oczywiście w całej przygodzie będą im towarzyszyć przewodnicy alpejscy, ale to i tak duże wyzwanie. Producet nowego programu przyznaje, że selekcja uczestników odbyła się w bardzo szczegółowy sposób, wybierając osoby, które już na starcie miały dobrą formę fizyczną. Góry to nie żarty!

Krytyka ze strony przewodników alpejskich

Continue reading

7 dni w Alpach Valle d’Aosta. Życiowe wybory ;-)

Wszystko zaczęło się jakoś na początku czerwca, dostałam e-mail z zapytaniem o to i owo w Dolinie Aosty. Pan Maciej napisał, że 27 czerwca pojawi się z rodziną w Valle d’Aosta i co oprócz tego co już zaplanowali mogę jeszcze polecić. Tak nam się wywiązała korespondencja mailowa, która trwała również podczas pobytu rodzinki M. w regionie, kiedy to ja zamiast wygrzewać się nad morzem, siedziałam zabunkrowana w domu z córką, która złapała ospę. Program mieli bardzo, bardzo ciekawy i zapytałam czy mogę się nim podzielić na blogu, byłby inspiracją dla innych :-). Ku mej radości Pan Maciej się zadeklarował, że napisze dwa słowa o pobycie. Wyszły prawie trzy strony, ale tak ciekawej relacji dawno nie czytałam i jestem naprawdę bardzo wdzięczna, że zechciał poświęcić swój czas po powrocie z urlopu na opisanie miejsc i wrażeń. Pozwoliłam sobie podlinkować miejsca, które opisałam już u siebie na blogu. Zapraszam Was do lektury, usiądźcie wygodnie z kawą, herbatą czy lamką wina i czytajcie! 

Wybory w życiu… Auto – kolor biały, dom – z ogródkiem, oczy – niebieskie. Wakacje… no właśnie. Z tym zawsze jest problem, bo kryteria zawsze zmieniają się z wiekiem dziecka. W tym roku nasza zgodność była jednak zaskakująca duża. Padło na góry. Dalej internet i nerwowe przeszukiwanie tematów. W końcu wynik poszukiwań ujrzał światło dzienne – Dolina Aosty. Trochę przez sentyment (narzeczeńskie czasy, JPII), a trochę przez obiecujące warunki turystyczne, oczywiście uwzględniające przede wszystkim możliwości naszych pociech. Nieoceniony okazał się blog Pani Agnieszki S.- Ciekawaosta, w którym znaleźliśmy moc pomysłów.

Continue reading