Dużo nas, dużo nas do pieczenia chleba

Piec do kolektywnego wypiekania w Cogne.

Piec do kolektywnego wypiekania w Cogne.

Dawno nie pisałam wam o tradycjach mojego alpejskiego regionu. Nic dziwnego lato to był głównie czas poświęcony górskim szlakom i odkrywaniu zakątków doliny. Jesli pamiętacie to przy okazji wycieczki nad jezioro Pellaud wspomniałam o gminnym piecu, który służył jeszcze kilkanaście dzięsięcioleci temu do wspólnego dla całej wioski wypiekania chleba. W praktycznie każdej małej wiosce w Dolinie Aosty był kamienny piec (forno del villaggio), w którym raz w roku, najczęściej przed zimą, rozpalano ogień i dla wszystkich mieszkańców wypiekano chleb na cały rok. Tradycyjnie pieczono chleb żytni.

Dlaczego akurat żytni? Do niedawna pieczywo z mąki żytniej i otrębów było przeznaczone głównie dla biedniejszej części społeczeństwa, a jak wiecie region Valle d’Aosta nie należał do bogatych w przeszłości. Oczywiście kto mógł sobie pozwolić jadał chleb wypiekany z mąki pszennej, ale to były głównie wyższe warstwy społeczne. Dopiero pod koniec XX wieku ze względów zdrowotnych ciemne pieczywo zaczęło wypierać to jasne i … być droższe :-).

Continue reading

Czy w Alpach da się mieszkać cały rok?

Wioska Cuneaz położona w Dolinie Ayas.

Wioska Cuneaz położona w Dolinie Ayas.

Pamiętacie jak pisałam wam o naszej wycieczce do Val d’Ayas, o kolejce górskiej czynnej cały rok, która zabiera w wysokie Alpy już nie tylko turystów, ale i mieszkańców, o pysznej polencie i dniu takim jaki chciałabym mieć cały rok :-)?

Jesli nie to tutaj znajdziecie wpis: Val d’Ayas i Aroula. Dzień jak nie co dzień. 

Wspomniałam, że tuż obok schroniska Aroula znajduje się Cuneaz, jedna z najwyżej położonych wiosek w Europie, które swojego czasu były zamieszkane przez cały rok! Obiecałam wam więcej zdjęć i informacji o tym malowniczym miejscu i dziś wracam do was z moimi wspomnieniami.

Cuneaz to mała wioska na wysokości 2057 m n.p.m. Dziś można się do niej dostać w banalnie prosty sposób. Kolejką górską z Champoluc do Crest, a następnie 20 minutowym trekkingiem. Pomimo tej dogodności malownicza wioska jest zamieszkana tylko latem, no może zimą też, ale na zasadzie spędzenia weekendu czy wakacji. Poza właścicielami schroniska nikt tam już na stałe nie mieszka, wszystkie domy to tzw. seconde case (drugie domy). Zmora Doliny Ayas, tak swoją drogą ;-).

Continue reading

Medialna wojna o granicę włosko-francuską na Mont Blanc

Stara stacja Punta Helbronner widziana z lodowca.

Stara stacja Punta Helbronner widziana z lodowca.

Granic w Europie niby nie ma, ale kto wie czy za jakiś czas ponownie się nie pojawią. Ponoć Unia Europejska jest związkiem z rozsądku, a wiadomo, że w dzisiejszych czasach takie mariaże są w grupie wysokiego ryzyka ;-). Co wtedy z granicą włosko-francuską na masywie Mont Blanc? Pamiętacie jak pisałam, że Francuzi w 1865 unilateralnie zmienili mapę i zagarnęli włoską część Dachu Europy? Jesli nie pamiętacie lub was wtedy ze mną jeszcze nie było (to był jeden z moich pierwszych wpisów ;-), to czytajcie TUTAJ o tych mało znanych faktach historycznych.

Cóż, francuska mapa poszła w świat i… tak już zostało. Dużo nie zabrali, bo jakieś 100 m na południe, ale to wystarczyło, aby Mont Blanc stał się obiektem sporów.

Sytuacja patowa i nierozwiązana przez dziesięciolecia. W sumie przez te lata niewiele słyszałam o incydentach na granicy, której Waldotańczycy nie uznawali, ale co mieli w sumie do gadania?

Prawie 30 lat temu miał miejsce jeden dosyć poważny incydent, a było to z okazji wizyty Jana Pawła II w Dolinie Aosty w 1986 roku.

Continue reading

Vallée d’Aoste i francuskie rozterki

MJ-PATRONI MEDIALNI- (1)Wrzesień to miesiąc szczególny, ponieważ 26 obchodzimy Europejski Dzień Języków. Z tej okazji wraz z grupą blogerów kulturowo-językowych przygotowaliśmy ciekawą akcję, zwaną „Miesiąc języków”. Każdy język ma swój dzień i dziś wypadło na francuski, o którym zgodnie z ideą naszego projektu napiszę wam z perspektywy Włoch.

Z dzisiejszego wpisu dowiecie się jak to się stało, że włoski region Valle d’Aosta jest oficjalnie dwujęzyczny: włosko-francuski i co to oznacza w praktyce. Będzie nie tylko powtórka z historii (obiecuję nie przynudzać ;-), ale również trochę moich obserwacji i doświadczeń z teraźniejszości.

Sama się zastanawiam jak to możliwe, że przez prawie dwa lata prowadzenia bloga nigdy nie napisałam o historii Doliny Aosty! O tym dlaczego język francuski w ogóle jest tutaj tak ważny i czy to prawda, że region jest naprawdę dwujęzyczny?

La Vallée d’Aoste – une région bilingue!

Continue reading

Kiedy północ była południem, a Waldotańczycy emigrowali

Waldotańczycy we francuskim regionie Sabaudiai. Źródło: Stowarzyszenie Waldotańczyków w Sabaudii.

Waldotańczycy we francuskim regionie Sabaudiai. Źródło: Stowarzyszenie Waldotańczyków w Sabaudii.

Dziś Dolina Aosty to jeden z bogatszych regionów Włoch. Tych ubożejących i pogrążonych w kryzysie Włoch, ale jednak. Wszelkie wskaźniki ekonomiczne (PKB, stopa bezrobocia, inwestycje, zatrudnienie kobiet, itp) nie są takie złe. Jednak bezrobocie szaleje i aktualnie osiągneło psychologiczny próg ponad 10%, co w porównaniu z 2006 rokiem, kiedy było na dwukrotnie niższym poziomie jest napawdę niewyobrażalnie wysokie dla mieszkańców nieprzyzwyczajonych do takiej sytuacji gospodarczej. Nie zawsze jednak tak było. W sensie, nie zawsze region Valle d’Aosta był jednym z lepiej prosperujących we Włoszech. O historii regionu i drogi do jego autonomii nigdy nie pisałam, jest to temat tak samo ciekawy jak i zagmatwany i trudny do wyjaśnienia na blogu, który lekko i przyjemnie traktuje o szlakach, zabytkach i polencie.

Dziś jednak podzielę się z wami kawałkiem historii. Odległym kawałkiem, ale nie na tyle, żeby nie miał wpływu na tu i teraz. Nie chciałabym nawiązywać do aktualnych wydarzeń i napływu emigrantów z odległego południa, chociaż oglądając reportaż możecie mieć takie skojarzenia, no cóż, interpretację pozostawiam już wam samym.

Continue reading

Via Francigena: pieszo z Canterbury do Rzymu przez alpejską przełęcz

Pomnik Świętego Bernardna na Wielkiej Przełęczy Świętego Bernarda, najwyższy punkt Via Francigena.

Pomnik Świętego Bernardna na Wielkiej Przełęczy Świętego Bernarda, najwyższy punkt Via Francigena.

O historycznym szlaku pielgrzymkowym Via Francigena chciałam napisać już dawno temu, ale się jakoś nie składało. Ostatnio jednak wybrałam się do Lozanny i jadąc na Wielką Przełęcz Świętego Bernarda spotkałam śmiałków pokonujących pieszo ten szlak. Czy mogłabym mieć lepszą motywację do opisania trasy? Chyba, że sama bym się zdecydowała na pielgrzymkę, na to jednak w najbliższych latach się nie zapowiada, także piszę co wiem :-).

O szlaku pielgrzymkowym Santiago de Compostela chyba wszystkim mniej lub bardziej obiło się coś o uszy. A Via Francigena? Albo szlak jest mniej atrakcyjny, albo działania marketingowe nie te. Biorąc pod uwagę, że trasa obejmuje cztery bogate w historię, tradycje i zabytki państwa: Wielką Brytanię, Francję, Szwajcarię i Włochy, to stawiałabym na to drugie. Chociaż kto przeszedł całą Via Francigena, a znalazłam w internecie relację dwóch Polaków, którzy pokonali Via Francigena na piechotę w ciąu 70 dni, to stwierdził, że włoska część, począwszy od Wielkiej Przełęczy Świętego Bernarda jest najciekawsza i najpiękniejsza.

Continue reading

Borgo medievale w Etroubles i praczki wśród dzieł sztuki

Miejscowość Etroubles pomiędzy kwiatami i dziełami sztuki.

Miejscowość Etroubles pomiędzy kwiatami i dziełami sztuki.

Etroubles to małe borgo medievale położone niedaleko szwajcarskiej granicy i tunelu Gran Saint Bernard, bądź Wielkiej Przełęczy Świętego Bernarda. Warto tam wstąpić na popołudniowy spacer, ponieważ jest to jedno z piękniejszych miasteczek doliny, które w 2013 roku wygrało konkurs we Włoszech na najbardziej ukwiecone gminy Italii. I rzeczywiście, chociaż jest niezwykle spokojne i zdaje się opuszczone (chociaż nie jest), to kwiaty i kolory dominują na każdym kroku. Każdy, nawet najmniejszy zakątek miasteczka jest ozdobiony kwiatami. Spacer w takim miejscu jest niezwykle przyjemny, ale kolorowe kwiaty to nie jedyny powód, aby odwiedzić Etroubles. Czytajcie :-).

Samo słowo Etroubles pochodzi z języka franko – prowansalskiego i oznacza “Etrobla”, czyli pola pokryte słomą, z tego bowiem słynęło miasteczko, aż do późnych lat 60.

Continue reading

Trento Film Festival – nagroda dla filmu Ninì z Doliny Aosty

Trento Film FestivalCzy pamiętacie jak opisałam wam w tamtym roku niesamowitą historię Ninì Pietrasanta i Gabriele Boccalatte? Historię z lat 30′ XX wieku o miłości, odwadze i tajemnicy skrywanej o końca życia przez Ninì. Jeśli nie to koniecznie przeczyajcie mój wcześniejszy wpis (link), w którym opowiedziałam o jednej z pierwszych kobiet alpinistek.

Ninì (1899 – 2000) urodziła się w Paryżu, a następnie wraz z rodziną przeprowadziła się do Mediolanu. Wychowywał ją głównie ojciec, profesor ekonomii, gdyż matka zmarła. Określano ją jako dziewczynę z dobrego domu, która swoim życiem wyprzedzała czasy, w których żyła (takie kobiety uwielbiam!). Była pionierką zarówno jako alpinistka, jak również jako filmowiec w górach.

W 1932 roku Ninì spotyka na Mont Blanc Gabriele, zakochują się i kilka lat później biorą ślub.

Continue reading

Archeologiczne niespodzianki, które skrywa włoska ziemia

Przyszłość zawsze zaczyna się od budowy. Taki napis widnieje w centrum Aosty, gdzie właśnie powiększają szpital.

Przyszłość zawsze zaczyna się od budowy. Taki napis widnieje w centrum Aosty, gdzie właśnie powiększają szpital.

Chyba wszyscy wiedzą, że włoska ziemia posiada najwięcej na świecie zabytków na metr kwadratowy. Jest to jeden z powodów dla których tak trudno np. w Rzymie wybudować nowe linie metra. Gdziekolwiek się nie wbije łopaty tam można natrafić na ślady nie tylko Rzymian, ale i wcześniejszej historii. W Aoście nie jest inaczej.

Stara – nowa inwestycja.

Jakiś czas temu mieszkańcy Doliny Aosty wzięli udział w referendum. Pytanie, na które mieli odpowiedzieć mogłoby się zdawać było proste i dotyczyło tego co dalej z regionalnym szpitalem: budujemy nowy na obrzeżach miasta czy powiekszamy ten już istniejący? Istniejący, znajdujący się w centrum Aosty, przy najbardziej zatłoczonym rondzie, do tego jest już stary, za mały, nie ma parkingów, nie ma miejsca na lądowanie helikoptera i aby dotrzeć na lotnisko trzeba pokonać 3 km karetką, co może być kluczowe dla ludzkiego życia w przypadku sytuacji wymagającej nagłego transportu do Turynu, poza tym jest podzielony i część oddziałów szpitalnych jest poza centrum miasta (np. ginekologia i patologia noworodka).

Continue reading

Dialekt alemański u stóp Monte Rosa w Gressoney-Saint-Jean

Gressoney-Saint-Jean, na zdjęciu jezioro Govet, w którym przegląda się alpejski lodowiec Lyskamm.

Gressoney-Saint-Jean, na zdjęciu jezioro Gover, w którym przegląda się alpejski lodowiec Lyskamm.

O miejscowości Gressoney-Saint-Jean położonej w bocznej Dolinie Lys, zwanej również Doliną Gressoney, chciałam napisać już dawno temu, ale zawsze coś mi wypadało i nie mogłam się zebrać do przygotowania wpisu. W sierpniu tamtego roku wybraliśmy się tam na jednodniową wycieczkę podczas której zwiedziliśmy zamek Savoia oraz miasteczko położone u stóp lodowca Lyskamm masywu Monte Rosa. Co prawda już kiedyś byłam w Gressoney, ale to było bardzo dawno temu i z tamtego pobytu zapamiętam tyle, że to urocze i dobrze zorganizowane pod względem turystycznym miasteczko. Zapamiętałam dobrze.

Gressoney-Saint-Jean leży na wysokości 1385 m n.p.m. i liczy niewiele ponad 800 mieszkańców, są to głównie autochtoni żyjący z turystyki i rolnictwa. Miasteczko znajduje się właściwie w takiej samej odległości od Aosty, stolicy regionu, co od Turynu! Będąc na miejscu ma się nieodparte wrażenie, że jest się w jakimś innym świecie, niekoniecznie włoskim czy jak pozostała część regionu Valle d’Aosta, z naleciałością francuskiego, ale właśnie… Wjeżdżając do Doliny Lys wita nas napis Willkommen in der Walsergemeinschaft Oberlystal! I to wszystko wyjaśnia.

Continue reading