Masz całe życie przed sobą, tylko może nie we Włoszech

Marta, główna bohaterka filmu Tutta la vita davanti.

Marta, główna bohaterka filmu Tutta la vita davanti.

Dzisiejszy wpis powstał w ramach projektu filmowego Klubu Polki na obczyźnie. Tak naprawdę film, o którym dziś wam opowiem już gościł u mnie na blogu, a dziś jest tylko pretekstem do tego, aby poprzez fabułę filmu opowiedzieć wam o sytuacji młodych ludzi we Włoszech.

Film, który wybrałam do projektu nosi tytuł Tutta la vita davanti (Całe życie przed tobą), jest dosyć stary, bo z 2008 roku, ale temat, który porusza jest jak najbardziej aktualny. Mowa o tzw. fenomenie precariato, który na język polski można przetłumaczyć jako niestabilność na rynku pracy.

Precari we Włoszech to głównie młodzi ludzie po szkole lub studiach, to również ci, którzy ukończyli 29 lat i nie załapują się już na tzw. umowę przyuczenia do zawodu (apprendistato), to też osoby, które w wyniku kryzysu straciły pracę, a w wyuczonym zawodzie nigdy już nie znajdą pracy stałej. To również ci, którzy po długich okresach nieobecności na rynku, nie potrafią się na nim odnaleźć.

Czytaj dalej

Dolina Val Veny jesienią, czyli zanim u stóp Mont Blanc spadnie śnieg

Dolina Val Veny u stóp Mont Blanc.

Dolina Val Veny u stóp Mont Blanc.

Listopad to miesiąc dosyć zaskakujący w Valle d’Aosta. Nigdy nie wiadomo jak będzie jeśli chodzi o warunki atmosfertczne. Może być cudownie pięknie i ciepło jak rok temu, a może być tak jak w tym roku, że w połowie listopada otwierają już ośrodki narciarstwa biegowego, ponieważ na wysokości 2000 m n.p.m. spadł śnieg.

U mnie od kilkunastu dni pogoda nie sprzyja wyprawom i dlatego dziś zabieram was do Val Veny, położonej u stóp Mont Blanc w gminie Courmayeur, którą odwiedziliśmy w październiku. Dolinę można podziwiać wjeżdzając na pierwszą stację kolejki SkyWay – Pavillon. Jeśli tylko wyjdziecie na taras widokowy to waszym oczom ukaże się przepiękny widok i od razu zapragniecie powrócić do doliny!

Co ciekawe Val Vany każdego roku gości festiwal muzyki Celtów, który rozrósł się do rangi imprezy miedzynarodowej. Przez ponad tydzień w lasach doliny odbywają się koncerty i różne imprezy, co roku sobie obiecuję, że się wybiorę, ale jeszcze mi się nie udało! 2017 może będzie tym rokiem? 

Czytaj dalej

W listopadzie dzieje się wszystko i nic

1 listopada w Valle d'Aosta, pogoda jak marzenie! W tle szczyt Grand Combin.

1 listopada w Valle d’Aosta, pogoda jak marzenie! W tle szczyt Grand Combin.

Od kilku dni zabierałam się za wpis dla was. Byłam niezdecydowana czy pisać o przepięknej dolinie Val Veny, którą zwiedziłam w październiku, czy o zamku w Saint-Pierre.

Każde z tych miejsc ma swój urok i jest warte opisania. Dolina Veny, u stóp Mont Blanc to nie jest miejsce na chwilowy wypad, a na długie rozkoszowanie się naturą. Byłam tam po raz pierwszy i już wiem, że wrócę. Jesienne kolory doliny mnie zachwyciły, było spokojnie i  malowniczo. Więcej jednak wam dziś nie napiszę, żeby nie popsuć przyszłego wpisu.

Zamek w Saint-Pierre też jakimś cudem umknął mojej uwadze i po trzech latach opisywania Valle d’Aosta nie ma własnego wpisu na blogu! To nie skandal, a wytłumaczenie jest proste. Od dziesięciu lat zamek jest zamknięty dla zwiedzających, chociaż oficjalnie jest siedzibą Regionalnego Muzeum Nauk Przyrodniczych. Napiszę o historii i o planach na waloryzację zamku już wkrótce, to będzie ciekawy wpis, szczególnie część odnośnie przyszłości. 

Czytaj dalej

Saint-Nicolas i przepiękne kolory jesieni

Saint-Nicolas widziane z tarasu panoramicznego.

Saint-Nicolas widziane z tarasu panoramicznego.

Kilka dni temu minęło 10 lat od kiedy zamieszkałam we Włoszech. Planowałam wpis z tej okazji, ale doszłam do wniosku, że moje przemyślenia na temat mieszkania w najmniejszym regionie Italii mogą was wcale nie zainteresować i dałam sobie spokój.

Potem wpadłam na pomysł 10 zdjęć na 10 lat, po jednym na każdy rok. Również ten pomysł odpuściłam i na te 10 lat we Włoszech przygotowałam dla was po prostu przepiękne zdjęcia jesieni zrobione w zeszłą sobotę w Saint-Nicolas.

Miejscowość leży na wysokości 1200 m n.p.m., około 15 km od Aosty i jeśli tylko planujecie wyjazd do Valle d’Aosta to ta miejscowość jest dobrą destynacją zarówno zimą jak i jesienią! Zaraz sami się przekonacie dlaczego, chociaż ten kto śledzi losy Ciekawej Aosty to może pamięta 🙂 .

Czytaj dalej

Gdzie się wybiorę w swoje urodziny? 5 ważnych dla mnie miejsc!

canale-ru-neuf-vistaDziś są moje urodziny, a które to chyba nie ma znaczenia 😉 , ma za to znaczenie że wybrałam właśnie ten dzień na publikację wpisu w ramach projektu Klubu Polki na Obczyźnie o pięciu miejscach, które są dla mnie ważne. 

Będą to miejsca szczególnie mi bliskie, chociaż nie najpiękniejsze jakie w życiu widziałam. Zaczynamy od tego, za którym najbardziej tęsknie po wyjeździe do Włoch.

#1 Morze Bałtyckie

Już gdzieś to pisałam, że pomimo iż mieszkam w przepięknym miejscu, w samym sercu Alp, to na zawsze spora część mnie pozostała nad Bałtykiem.

Czytaj dalej

Valgrisenche i Vajont – włoska historia rozwoju elektrowni wodnych

Zapora w Valgrisenche w październiku 2008 roku

Zapora w Valgrisenche w październiku 2008 roku

Dziś przygotowałam dla was bardzo interesujący wpis. Będzie o zaporach wodnych i o tym jakie skutki miało dla Włoch wykorzystanie górzystego ukształtowania terenu i nowych jak na XIX wiek technologii przy budowie tam wodnych. Korzyści w postaci rozwoju ekonomicznego były nieocenione, ale czy zawsze tego warte?

Zapewne słyszeliście o tragedii jaka miała miejsce w Vajont w 1963 roku, gdzie w wyniku nadużyć podczas projektowania i eksploatacji zginęło prawie 2000 osób!

W dzisiejszym wpisie opowiem wam hstorię zapory wybudowanej na przełomie lat 40 i 50 w gminie Valgrisenche, uznawanej pod względem walorów naturalnych za bardzo dziką i dowiecie się co łączy tę zaporę z tą z Vajont! Gmina Valgrisenche leży częściowo na terenie Parku Narodowego Gran Paradiso, ale oczywiście zalana dolina i wybudowana zapora znajdują się poza parkiem.

Czytaj dalej

Pierwszy raz po trzech latach w sieci robię to po włosku!

mare-balticoKochani,

dziś mijają trzy lata od kiedy wcisnęłam przycisk „publikuj” i mój blog CiekawAosta przeszedł z fazy pomysłu do czegoś bardzo realnego. Czy ja wtedy wiedziałam w co się pakuję? Chyba nie bardzo!

Tyle nowych doświadczeń co podczas prowadzenia bloga to ja nawet w liceum nie miałam 😀 , tyle ciekawych miejsc, nie tylko wirtualnych nie odwiedziłam i nie zapamiętałam nigdy wcześniej. Chyba prawdą jest, że pisanie bloga wyostrza zmysły i sprawia, że jesteśmy uważniejsi.

Te trzy lata minęły bardzo szybko, a ja nadal tu jestem i nadal mam mnóstwo pomysłów i motywacji, ale to dzięki Wam. Czytacie i jesteście, dziękuję 🙂 .

Dzisiejszy dzień jest również szczególny, ponieważ po raz drugi tak na serio wcisnęłam „publikuj” i tym razem zrobiłam to po włosku.

Czytaj dalej

Cervinia – jak z małej alpejskiej wioski przekształciła się w kurort narciarski

Cervinia Plan Maison - 1 sierpnia odbyła się impreza świętowania 80 lat kolejki górskiej.

Cervinia Plan Maison – 1 sierpnia odbyła się impreza świętowania 80 lat kolejki górskiej.

Ten wpis wisiał w moich notatkach od sierpnia, obiecałam, że opublikuję go jeszcze we wrześniu, ale ponieważ najzwyczajniej w świecie wrzesień ma tylko 30 dni i 30 nocy to zabrakło mi czasu.

Powracam dziś do tematu miejscowości Cervinia, małej wioski w Alpach, u podnóża Matterhorn, która graniczy ze szwajcarskim narciarskim kurortem Zermatt. O ile Zermatt jest wszystkim świetnie znany, o tyle Cervinia już mniej. Przynajmniej za granicą. We Włoszech wszyscy mniej więcej wiedzą gdzie leży i dlaczego jest taka słynna. No właśnie, dlaczego?

Jeszcze 80 lat temu o Breuil, bo tak właśnie nazywano tę cześć miejscowości Valtournenche nikt nie słyszał. Breuil w lokalnym języku franko-prowansalskim oznacza ziemię wielu wód, bo na tych terenach ilość jezior, jeziorek i strumyków jest naprawdę ogromna. Latem to były same pola i hale górskie, na których wypasano krowy. Przepiękna i nieskażona ludzką ręką natura. Zimą hale pokrywały się grubą warstwą śniegu, a ciszę przerywały tylko spadające lawiny.

Czytaj dalej

Tor des Géants i moja przygoda jako wolontariuszka

Uczestnik Tor des Géants pierwszegnia dnia ultratrailu w Courmayeur.

Uczestnik Tor des Géants pierwszegnia dnia ultratrailu w Courmayeur.

Nastał październik, miesiąc na który od dawna czekałam. Za kilkanaście dni mój blog CiekawAosta będzie obchodził trzecie urodziny, a 31 października minie dokładnie dziesięć lat od kiedy przeprowadziłam się do Valle d’Aosta. Pomiędzy tymi dwoma datami są również moje urodziny i chociaż nie planuję spędzać ich w żaden szczególny sposób to kto wie co się wydarzy?

17 października ruszy również mój blog po włosku. Chyba mogę to już powoli zacząć ogłaszać światu? Jest prawie gotowy, aby ujrzeć światło dzienne, a raczej wirtualne, z czego jestem niesamowicie dumna, bo pracuję nad nim od kilku miesiący.

Wystarczy jednak o planach i przyszłości, ponieważ dziś przygotowałam dla was wpis o mojej przygodzie podczas biegu ultratrail Tor des Géants, do którego zgłosiłam się jako wolontariuszka.

Czytaj dalej

Introd odkrywane nocą, czyli jak znaleźć pomysł na swoje mocne strony

Zamek w Introd i inscenizacja życia kilka wieków temu.

Zamek w Introd i inscenizacja życia kilka wieków temu.

Na początku mojej blogowej i nie tylko drogi w Valle d’Aosta mała miejscowość Introd, leżąca częściwo w Parku Narodowym Gran Paradiso, kojarzyła mi się głównie z Janem Pawłem II. To właśnie do jednej z wyżej położonych wiosek Introd, Les Combes, papież przyjeżdzał odpocząć od rzymskiego zgiełku. Tak zaczeło się moje odkrywanie tej części regionu i przyglądanie jak się zmienia miejscowość.

Introd jest niewielkie, ale ma bardzo dużo ciekawych miejsc do odwiedzenia i zobaczenia: nie tylko Muzeum Jana Pawła II i szlak jego imienia, ale również zamek, most samobójców z XIX wieku, Park zwierzęcy idealny dla rodzin z dziećmi, mały warsztat drewna Les Amis du Bois, starą mleczarnię oraz niedawno odkryte przeze mnie Muzeum Tradycji Żywności Maison Bruil zarządzane przez Mathieu z Tascapan, z którym jakiś czas temu przeprowadziłam wywiad.

Czytaj dalej