Jagoda z bloga o Włoszech Obserwatore realizuje ciekawy projekt rozmów o włokich regionach, do którego zaprosiła blogerki piszące z pięknej Italii. Poszłam na pierwszy ogień i opowiedziałam o Dolinie Aosty. Pytania były bardzo ciekawe i chętnie opowiedziałam o regionie w którym mieszkam. Z wywiadu dowiecie się między innymi dlaczego region Valle d’Aosta nie stanie się popularny w Polsce, czy na narty do regionu przyjeżdzają sami wytrawni narciarze, które miejsca zauroczyły mnie najbardziej, jacy są Waldotańczycy, kto może pokusić się o zdobycie Monte Bianco lub Matterhorn czy skąd tyle zamków na terenie regionu?
Kategoria: Alpy
Borgo medievale w Etroubles i praczki wśród dzieł sztuki
Etroubles to małe borgo medievale położone niedaleko szwajcarskiej granicy i tunelu Gran Saint Bernard, bądź Wielkiej Przełęczy Świętego Bernarda. Warto tam wstąpić na popołudniowy spacer, ponieważ jest to jedno z piękniejszych miasteczek doliny, które w 2013 roku wygrało konkurs we Włoszech na najbardziej ukwiecone gminy Italii. I rzeczywiście, chociaż jest niezwykle spokojne i zdaje się opuszczone (chociaż nie jest), to kwiaty i kolory dominują na każdym kroku. Każdy, nawet najmniejszy zakątek miasteczka jest ozdobiony kwiatami. Spacer w takim miejscu jest niezwykle przyjemny, ale kolorowe kwiaty to nie jedyny powód, aby odwiedzić Etroubles. Czytajcie :-).
Samo słowo Etroubles pochodzi z języka franko – prowansalskiego i oznacza “Etrobla”, czyli pola pokryte słomą, z tego bowiem słynęło miasteczko, aż do późnych lat 60.
Zmysły na wakacjach w gospodarstwie agroturystycznym
Od zawsze wiedziałam, że to kiedyś nastąpi. Skończy się rok przedszkolny i zaczną wakacje. To chyba nie tylko mój problem, że urlopu jest jakoś trzy razy mnie niż wolnego od przedszkola czy szkoły i czas latem trzeba skrzętnie i z pomysłem zaplanować. Mogłabym tutaj rozpocząć wywód na temat zmian we włoskim systemie, który sprawił, że często instytucja babci jest niedostępna, bo jeszcze młoda i pracuje lub niedostępna, bo ma co innego do roboty, ale po co?
W okresie letnim w regionie jest świetna baza tzw. półkolonii i naprawdę można ciekawie zaplanować czas, również bez babci. Mój blog nie jest parentingowy, ale co ja poradzę, że mam dzieci i one również dostarczają mi ciekawych tematów na bloga :-). Tym razem opowiem wam o interesującym miejscu, niedaleko Aosty, gdzie latem są organizowane półkolonie dla dzieci od 4 do 14 lat, ale z tego co się zorientowałamt o będą głównie dzieci w wieku 4-8 lat.
Jeśli aperitivo w Aoście to tylko w La Bottegaccia
Wolny wieczór i ochota na aperitivo w Aoście zawsze muszą skończyć się tak samo, czyli w lokalu o ciekawej nazwie La Bottegaccia. W samym centrum, niedaleko malowniczej Głównej Bramy z epoki rzymskiej Porta Praetoria jest takie, z pozoru (a raczej z zewnątrz) niczym nie wyróżniające się miejsce, które można by nazwać enoteką. Specjalnie napisałam można by, bo nie można :-). Dzisiejszy wpis nie jest sponsorowany, Bottegaccia nie wie i pewnie nigdy się nie dowie, że sobie o nich piszę na moim blogu, ale skoro ich lubię, a wam się może kiedyś zdarzyć pobyt w Aoście, czego wam życzę, to dlaczego miałabym nie podzielić się świetnym adresem? Dzielę się, a wy jeśli tylko będzie okazja to skorzystajcie z mojej rady. Powodów jest kilka i oto one.
La Bottegaccia to nie tylko miejsce gdzie można napić się świetnego wina!
Wywiad z licencjonowanym polskojęzycznym przewodnikiem w Valle d’Aosta
Dziś zapraszam was do przeczytania wywiadu z Panią Hanną Zacharczyk. Polką, która jako jedna z niewielu w całych Włoszech i jedyna w regionie Valle d’Aosta uzyskała licencję przewodnika turystycznego. Z Panią Hanną spotkałam się niedawno na kawę na Placu Roncaz, w Aoście, to było nasze pierwsze spotkanie, chociaż od kilku miesięcy pisałyśmy do siebie wiadomości. Wiedziałam, że będzie startowała w konkursie na przewodnika turystycznego i dopingowałam ją bardzo mocno. Korciło mnie, aby napisać, że w Dolinie Aosty będzie polski przewodnik (nie miałam bowiem wątpliwości, że sobie poradzi, widziałam z jakim zacięciem przygotowywała się do jakby nie było trudnych egzaminów), ale obiecałam nie pisnąć słówka dopóki nie pojawią się wyniki. Pani Hanna świetnie sobie poradziła z konkurencją i tak oto miałam super motywację do spotkania, porozmawiania i podzielenia się z wami tą wiadomością.
Proszę opowiedzieć kilka słów o sobie, a szczególnie jak to się stało, że znalazła się Pani w regionie Valle d’Aosta?
Walki krów, czyli o zdobyciu tytułu królowej na serio
Mało kto wie, że widowiskowe walki krów to nie tylko domena szwajcarskiego kantonu Wallis, który notabene graniczy z Valle d’Aosta. Tradycyjnie od praktycznie XVII wieku również w Dolinie Aosty organizuje się, nazwijmy to, zawody sportowe pomiędzy krowami. Od marca do października, w każdą niedzielę, w różnych miejscowościach na terenie regionu, odbywają się publiczne pojedynki krów, mające na celu wyłonienie tej najbardziej walecznej Królowej krów!
Walki krów zwane we włoskim regionie wyłącznie po francusku “Batailles des Reines” (Walki Królowych) od zawsze emocjonowały właścicieli krów i to głównie ich skupiały podczas niedzielnych spotkań. Do czasu. Dziś to ogólnoregionalne wydarzenie, przyciągające nie tylko hodowców z Doliny Aosty, ale i ze szwajcarskiego kantonu Wallis, lokalne elity polityczne oraz turystów.
Skyway Monte Bianco – część IV schronisko Torino
Dziś ostatni wpis poświęcony naszej wycieczce na Punta Helbronner nową kolejką Skyway Monte Bianco. Na zakończenie opiszę wam alpejskie schronisko Torino, czyli miejsce gdzie poza stacją kolejki, bez wychodzenia na lodowiec (nie zawsze jest to możliwe i bezpieczne) można naprawdę poczuć magię Alp. Tak jak pisałam wam ostatnio wjazd kolejką na Punta Helbronner jest niezapomnianym przeżyciem. 6 minut z Courmayeur (1.224) do Pavillon (2.173) i kolejne 6 minut do Punta Helbronner (3.466). Przeżycie niesamowite, o tyle, że kabina kolejki naprawdę obraca się o 360° i podczas podróży wszystko idealnie widać: doliny, szczyty i chmury. Pięknie, tylko trochę turystycznie. Z Courmayeur na Punta Helbronner można i w szpilkach się wybrać :-). Nie, nie przesadzam! O ile nie zdecydujecie się na zwiedzanie ogrodu botanicznego Saussurea przy stacji Pavillon, to i szpilki się sprawdzą, chociaż podczas naszej wycieczki widziałam tylko panie w butach na koturnie. Ogród jednak polecam, a co za tym idzie porządne buty również.
Skyway Monte Bianco – część III Punta Helbronner
Punta Helbronner 3.466 m n.p.m.! Jedno z najwyżej położonych i dostępnych dla zwykłego śmiertelnika miejsc w Europie. W końcu docieramy do celu, podróż ze stacji Pavillon trwa tylko 5 minut, ale w obrotowej kabinie są to naprawdę niezapomniane chwile. Jest tylko jeden mały problem, im wyżej wjeżdzamy tym bardziej niebieski kolor nieba ustępuje odcieniom szarości. Pogoda w górach zmienna jest i niby nie powinno mnie to dziwić, ale w głębi duszy czuję nutkę rozczarowania. Nie jestem sama, jak dojeżdzamy do celu to słyszę sporo osób, które z żalem mówią “Ma non si vede niente” (ale nic nie widać). No nie widać i co zrobić, tak to w górach bywa, także pierwsza rada dla wybierających się na szczyt jest taka, aby wycieczkę zaplanować w naprawdę bezchmurny dzień.
Pierwsze kroki kierujemy na taras widokowy. Jest zimno, wieje wiatr, ale z tarasu mimo chmur można podziwiać piękne widoki (oczywiście w słoneczny dzień wszystko byłoby jeszcze ciekawsze, ale cóż, taki dzień wybrałam, to mam). Ze stacji Punta Helbronner nie można tak po prostu wyjść na zewnątrz i wyruszyć na lodowiec. Taras widokowy jest jedynym miejscem na zewnątrz stacji, z którego można podziwiać masyw Mont Blanc oraz okoliczne szczyty, w tym il Dente del Gigante (zdjęcia tarasu w galerii na końcu wpisu).
Skyway Monte Bianco – część II Ogród botaniczny Saussurea
Kolejką dojeżdzamy do stacji Pavillon (szczegółowo o stacji tutaj), jest prawie południe i szybko decyduję, że ogród botaniczny Saussurea zwiedzmy w drodze powrotnej. Dlaczego? Po pierwsze chciałam jak najszybciej dostać się na Punta Helbronner, wiadomo na wysokości 3.500 m n.p.m. jest zimno o każdej porze dnia, ale w południe jest chyba „najcieplej” (były 3 stopnie), a po drugie to gdzieś trzeba zjeść obiad i pomyślałam, że fajnie będzie zjeść go właśnie tam (zjadłyśmy w schronisku Torino, ale o tym za kilka dni).
Finalnie do ogrodu zaglądamy w drodze powrotnej około godziny 15:00. Dojeżdzamy do stacji Pavillon i od razu kierujemy nasze kroki na zewnątrz. Jest koniec maja, więc nie spodziewam się zbyt wielu kolorów i mam rację. Jest za to bardzo ciepło i pierwsze co to ściągamy puchowe kurtki (pamiętajcie, żeby wybierając się na Punta Helbronner ubrać się „na cebulkę”). Co niektórm jest bardzo ciepło i leżą rozebrani do rosołu korzystając ze słońca, które na tej wysokości grzeje niemiłosiernie.
Skyway Monte Bianco – część I stacja Pavillon
Wyprawę nową kolejką Skyway Monte Bianco na Punta Helbronner rozpoczynamy w Aoście, wyruszamy około 10 rano (lepiej późno niż wcale) i do Courmayeur, skąd odjeżdza kolejka, docieramy przed 11. Był to drugi dzień działania kolejki, ale chyba nie tylko ja miałam taki pomysł na spędzenie niedzieli. O moich pierwszych wrażeniach na temat kolejki przeczytacie tutaj, a dziś podzielę się z wami informacjami, zdjęciami i filmikiem z odcinka Courmayeur – Pavillon (pierwsza stacja kolejki na wys 2.173 m n.p.m).
Dojeżdzamy i … parking naziemny jest już pełny i wyświetlała się informacją “Completo”, na szczęście podziemny jest dosyć spory i nie było problemów z parkowaniem. Oba parkingi są płatne (od 5 do 12 godzin kosztuje 5 euro, tutaj znajdziecie pełny cennik).
Parking dysponuje 350 miejscami, już w drugi dzień od otwarcia kolejki sprzedano 1000 biletów, sporo. Latem na pewno będą zawirowania z parkingiem, więc albo trzeba przyjechać wcześnie (od 27 czerwca do 23 sierpnia pierwsza kolejka odjeżdza o 6:30), albo szukać parkingu kawałek od kolejki i dojść.









