Kiedy północ była południem, a Waldotańczycy emigrowali

Waldotańczycy we francuskim regionie Sabaudiai. Źródło: Stowarzyszenie Waldotańczyków w Sabaudii.

Waldotańczycy we francuskim regionie Sabaudiai. Źródło: Stowarzyszenie Waldotańczyków w Sabaudii.

Dziś Dolina Aosty to jeden z bogatszych regionów Włoch. Tych ubożejących i pogrążonych w kryzysie Włoch, ale jednak. Wszelkie wskaźniki ekonomiczne (PKB, stopa bezrobocia, inwestycje, zatrudnienie kobiet, itp) nie są takie złe. Jednak bezrobocie szaleje i aktualnie osiągneło psychologiczny próg ponad 10%, co w porównaniu z 2006 rokiem, kiedy było na dwukrotnie niższym poziomie jest napawdę niewyobrażalnie wysokie dla mieszkańców nieprzyzwyczajonych do takiej sytuacji gospodarczej. Nie zawsze jednak tak było. W sensie, nie zawsze region Valle d’Aosta był jednym z lepiej prosperujących we Włoszech. O historii regionu i drogi do jego autonomii nigdy nie pisałam, jest to temat tak samo ciekawy jak i zagmatwany i trudny do wyjaśnienia na blogu, który lekko i przyjemnie traktuje o szlakach, zabytkach i polencie.

Dziś jednak podzielę się z wami kawałkiem historii. Odległym kawałkiem, ale nie na tyle, żeby nie miał wpływu na tu i teraz. Nie chciałabym nawiązywać do aktualnych wydarzeń i napływu emigrantów z odległego południa, chociaż oglądając reportaż możecie mieć takie skojarzenia, no cóż, interpretację pozostawiam już wam samym.

Continue reading

Via Francigena: pieszo z Canterbury do Rzymu przez alpejską przełęcz

Pomnik Świętego Bernardna na Wielkiej Przełęczy Świętego Bernarda, najwyższy punkt Via Francigena.

Pomnik Świętego Bernardna na Wielkiej Przełęczy Świętego Bernarda, najwyższy punkt Via Francigena.

O historycznym szlaku pielgrzymkowym Via Francigena chciałam napisać już dawno temu, ale się jakoś nie składało. Ostatnio jednak wybrałam się do Lozanny i jadąc na Wielką Przełęcz Świętego Bernarda spotkałam śmiałków pokonujących pieszo ten szlak. Czy mogłabym mieć lepszą motywację do opisania trasy? Chyba, że sama bym się zdecydowała na pielgrzymkę, na to jednak w najbliższych latach się nie zapowiada, także piszę co wiem :-).

O szlaku pielgrzymkowym Santiago de Compostela chyba wszystkim mniej lub bardziej obiło się coś o uszy. A Via Francigena? Albo szlak jest mniej atrakcyjny, albo działania marketingowe nie te. Biorąc pod uwagę, że trasa obejmuje cztery bogate w historię, tradycje i zabytki państwa: Wielką Brytanię, Francję, Szwajcarię i Włochy, to stawiałabym na to drugie. Chociaż kto przeszedł całą Via Francigena, a znalazłam w internecie relację dwóch Polaków, którzy pokonali Via Francigena na piechotę w ciąu 70 dni, to stwierdził, że włoska część, począwszy od Wielkiej Przełęczy Świętego Bernarda jest najciekawsza i najpiękniejsza.

Continue reading

O regionie Valle d’Aosta dla Obserwatore

Valle Aosta zdjeciaJagoda z bloga o Włoszech Obserwatore realizuje ciekawy projekt rozmów o włokich regionach, do którego zaprosiła blogerki piszące z pięknej Italii. Poszłam na pierwszy ogień i opowiedziałam o Dolinie Aosty. Pytania były bardzo ciekawe i chętnie opowiedziałam o regionie w którym mieszkam. Z wywiadu dowiecie się między innymi dlaczego region Valle d’Aosta nie stanie się popularny w Polsce, czy na narty do regionu przyjeżdzają sami wytrawni narciarze, które miejsca zauroczyły mnie najbardziej, jacy są Waldotańczycy, kto może pokusić się o zdobycie Monte Bianco lub Matterhorn czy skąd tyle zamków na terenie regionu?

Continue reading

Borgo medievale w Etroubles i praczki wśród dzieł sztuki

Miejscowość Etroubles pomiędzy kwiatami i dziełami sztuki.

Miejscowość Etroubles pomiędzy kwiatami i dziełami sztuki.

Etroubles to małe borgo medievale położone niedaleko szwajcarskiej granicy i tunelu Gran Saint Bernard, bądź Wielkiej Przełęczy Świętego Bernarda. Warto tam wstąpić na popołudniowy spacer, ponieważ jest to jedno z piękniejszych miasteczek doliny, które w 2013 roku wygrało konkurs we Włoszech na najbardziej ukwiecone gminy Italii. I rzeczywiście, chociaż jest niezwykle spokojne i zdaje się opuszczone (chociaż nie jest), to kwiaty i kolory dominują na każdym kroku. Każdy, nawet najmniejszy zakątek miasteczka jest ozdobiony kwiatami. Spacer w takim miejscu jest niezwykle przyjemny, ale kolorowe kwiaty to nie jedyny powód, aby odwiedzić Etroubles. Czytajcie :-).

Samo słowo Etroubles pochodzi z języka franko – prowansalskiego i oznacza “Etrobla”, czyli pola pokryte słomą, z tego bowiem słynęło miasteczko, aż do późnych lat 60.

Continue reading

Zmysły na wakacjach w gospodarstwie agroturystycznym

Aosta Les ChariotsOd zawsze wiedziałam, że to kiedyś nastąpi. Skończy się rok przedszkolny i zaczną wakacje. To chyba nie tylko mój problem, że urlopu jest jakoś trzy razy mnie niż wolnego od przedszkola czy szkoły i czas latem trzeba skrzętnie i z pomysłem zaplanować. Mogłabym tutaj rozpocząć wywód na temat zmian we włoskim systemie, który sprawił, że często instytucja babci jest niedostępna, bo jeszcze młoda i pracuje lub niedostępna, bo ma co innego do roboty, ale po co?

W okresie letnim w regionie jest świetna baza tzw. półkolonii i naprawdę można ciekawie zaplanować czas, również bez babci. Mój blog nie jest parentingowy, ale co ja poradzę, że mam dzieci i one również dostarczają mi ciekawych tematów na bloga :-). Tym razem opowiem wam o interesującym miejscu, niedaleko Aosty, gdzie latem są organizowane półkolonie dla dzieci od 4 do 14 lat, ale z tego co się zorientowałamt o będą głównie dzieci w wieku 4-8 lat.

Continue reading

Jeśli aperitivo w Aoście to tylko w La Bottegaccia

bottegaccia 5

La Bottegaccia w centrum Aosty., a tam wino, sery, wędliny i świetna afmosfera.

Wolny wieczór i ochota na aperitivo w Aoście zawsze muszą skończyć się tak samo, czyli w lokalu o ciekawej nazwie La Bottegaccia. W samym centrum, niedaleko malowniczej Głównej Bramy z epoki rzymskiej Porta Praetoria jest takie, z pozoru (a raczej z zewnątrz) niczym nie wyróżniające się miejsce, które można by nazwać enoteką. Specjalnie napisałam można by, bo nie można :-). Dzisiejszy wpis nie jest sponsorowany, Bottegaccia nie wie i pewnie nigdy się nie dowie, że sobie o nich piszę na moim blogu, ale skoro ich lubię, a wam się może kiedyś zdarzyć pobyt w Aoście, czego wam życzę, to dlaczego miałabym nie podzielić się świetnym adresem? Dzielę się, a wy jeśli tylko będzie okazja to skorzystajcie z mojej rady. Powodów jest kilka i oto one.

La Bottegaccia to nie tylko miejsce gdzie można napić się świetnego wina! 

Continue reading

Wywiad z licencjonowanym polskojęzycznym przewodnikiem w Valle d’Aosta

Hanna Zacharczyk. Archiwum własne

Hanna Zacharczyk. Archiwum własne

Dziś zapraszam was do przeczytania wywiadu z Panią Hanną Zacharczyk. Polką, która jako jedna z niewielu w całych Włoszech i jedyna w regionie Valle d’Aosta uzyskała licencję przewodnika turystycznego. Z Panią Hanną spotkałam się niedawno na kawę na Placu Roncaz, w Aoście, to było nasze pierwsze spotkanie, chociaż od kilku miesięcy pisałyśmy do siebie wiadomości. Wiedziałam, że będzie startowała w konkursie na przewodnika turystycznego i dopingowałam ją bardzo mocno. Korciło mnie, aby napisać, że w Dolinie Aosty będzie polski przewodnik (nie miałam bowiem wątpliwości, że sobie poradzi, widziałam z jakim zacięciem przygotowywała się do jakby nie było trudnych egzaminów), ale obiecałam nie pisnąć słówka dopóki nie pojawią się wyniki. Pani Hanna świetnie sobie poradziła z konkurencją i tak oto miałam super motywację do spotkania, porozmawiania i podzielenia się z wami tą wiadomością.

Proszę opowiedzieć kilka słów o sobie, a szczególnie jak to się stało, że znalazła się Pani w regionie Valle d’Aosta?

Continue reading

Walki krów, czyli o zdobyciu tytułu królowej na serio

Walki krów - tradycja, która od lat tak samo emocjonuje, przyciągając coraz więcej widzów.

Walki krów – tradycja, która od lat tak samo emocjonuje, przyciągając coraz więcej widzów.

Mało kto wie, że widowiskowe walki krów to nie tylko domena szwajcarskiego kantonu Wallis, który notabene graniczy z Valle d’Aosta. Tradycyjnie od praktycznie XVII wieku również w Dolinie Aosty organizuje się, nazwijmy to, zawody sportowe pomiędzy krowami. Od marca do października, w każdą niedzielę, w różnych miejscowościach na terenie regionu, odbywają się publiczne pojedynki krów, mające na celu wyłonienie tej najbardziej walecznej Królowej krów!

Walki krów zwane we włoskim regionie wyłącznie po francusku “Batailles des Reines” (Walki Królowych) od zawsze emocjonowały właścicieli krów i to głównie ich skupiały podczas niedzielnych spotkań. Do czasu. Dziś to ogólnoregionalne wydarzenie, przyciągające nie tylko hodowców z Doliny Aosty, ale i ze szwajcarskiego kantonu Wallis, lokalne elity polityczne oraz turystów.

Continue reading

Skyway Monte Bianco – część IV schronisko Torino

schronisko torino mont blanc 1Dziś ostatni wpis poświęcony naszej wycieczce na Punta Helbronner nową kolejką Skyway Monte Bianco. Na zakończenie opiszę wam alpejskie schronisko Torino, czyli miejsce gdzie poza stacją kolejki, bez wychodzenia na lodowiec (nie zawsze jest to możliwe i bezpieczne) można naprawdę poczuć magię Alp. Tak jak pisałam wam ostatnio wjazd kolejką na Punta Helbronner jest niezapomnianym przeżyciem. 6 minut z Courmayeur (1.224) do Pavillon (2.173) i kolejne 6 minut do Punta Helbronner (3.466). Przeżycie niesamowite, o tyle, że kabina kolejki naprawdę obraca się o 360° i podczas podróży wszystko idealnie widać: doliny, szczyty i chmury. Pięknie, tylko trochę turystycznie. Z Courmayeur na Punta Helbronner można i w szpilkach się wybrać :-). Nie, nie przesadzam! O ile nie zdecydujecie się na zwiedzanie ogrodu botanicznego Saussurea przy stacji Pavillon, to i szpilki się sprawdzą, chociaż podczas naszej wycieczki widziałam tylko panie w butach na koturnie. Ogród jednak polecam, a co za tym idzie porządne buty również.

Continue reading

Skyway Monte Bianco – część III Punta Helbronner

Stacja Punta Helbronner zatopiona w chmurach

Stacja Punta Helbronner zatopiona w chmurach

Punta Helbronner 3.466 m n.p.m.! Jedno z najwyżej położonych i dostępnych dla zwykłego śmiertelnika miejsc w Europie. W końcu docieramy do celu, podróż ze stacji Pavillon trwa tylko 5 minut, ale w obrotowej kabinie są to naprawdę niezapomniane chwile. Jest tylko jeden mały problem, im wyżej wjeżdzamy tym bardziej niebieski kolor nieba ustępuje odcieniom szarości. Pogoda w górach zmienna jest i niby nie powinno mnie to dziwić, ale w głębi duszy czuję nutkę rozczarowania. Nie jestem sama, jak dojeżdzamy do celu to słyszę sporo osób, które z żalem mówią “Ma non si vede niente” (ale nic nie widać). No nie widać i co zrobić, tak to w górach bywa, także pierwsza rada dla wybierających się na szczyt jest taka, aby wycieczkę zaplanować w naprawdę bezchmurny dzień.

Pierwsze kroki kierujemy na taras widokowy. Jest zimno, wieje wiatr, ale z tarasu mimo chmur można podziwiać piękne widoki (oczywiście w słoneczny dzień wszystko byłoby jeszcze ciekawsze, ale cóż, taki dzień wybrałam, to mam). Ze stacji Punta Helbronner nie można tak po prostu wyjść na zewnątrz i wyruszyć na lodowiec. Taras widokowy jest jedynym miejscem na zewnątrz stacji, z którego można podziwiać masyw Mont Blanc oraz okoliczne szczyty, w tym il Dente del Gigante (zdjęcia tarasu w galerii na końcu wpisu).

Continue reading