Wiem, że jesteście ciekawi wieści z Alp odnośnie sytuacji z koronawirusem, ale myślę, że Internet jest już tak tym nabuzowany, że ja wam nic nowego nie napiszę. Może poza tym, że na Północy Włoch jest duży problem z domani opieki dla osób starszych, w których jest bardzo dużo zarażonych osób. W niektórych przypadkach Prokuratura wstrzęła śledztwo w tej sprawie. Nadal brakuje materiałów ochronnych jak maseczki, rękawiczki czy kombinezony, a testy również nie są robione wszystkim, ale dajemy radę, bo przecież nie ma innego wyjścia.
My z Patrickiem pracujemy w ramach tzw. smart workingu, moja córka uczy się na odległość (jej szkoła za bardzo się nie angażuje w nauczanie na odległość), a mojemu młodszemu synkowi zredukowano praktycznie do zera opiekę domową, bo brakuje personelu. A i dodam, że kot w ciągu dnia przeprowadził się do garażu, bo nie był przyzwyczajony do takiej ilości ludzi i zamieszania w domu :-).
Powoli i do przodu! Dziś podzielę się z wami przepisem na pyszne i bardzo proste włoskie ciaska cantucci. Cantucci nie pochodzą z Valle d’Aosta, a z Regionu Toskania, a ja wypatrzyłam ten przepis na grupie na Facebook, która się nazywa „Brutte, ma buone. Le nostre ricette di casa” (Brzydkie, ale dobre. Przepisy domowe). Bardzo lubię tę grupę, bo tam Włoszki dzielą się przepisami, które bardzo często są szybkie do przygotowania (większość kobiet w tej grupie to pracujące mamy nie mające czasu i chęci na gotowanie wyszukanych dań).


Co prawda jest luty, ale to nie jest dla mnie żadna przeszkoda do opublikowania zdjęć z moich spacerów z czerwca, sierpnia, września i listopada do wioski Croux, która znajduje się tuż nad domem w Roisod, na wysokości około 1400 m. Ostatnio wpadłam na pomysł opublikowania wpisu zawierającego roczny kalendarz z opisem jak wyglądają poszczególne miesiące w Valle d’Aosta. Co warto w każdym miesiącu robić, jak z pogodą, jak ze szlakami czy stokami, co warto zjeść czy zobaczyć.
W Valle d’Aosta jest ponad 5000 km szlaków, biorąc pod uwagę jak mały jest to region, to naprawdę szlaków jest mnóstwo. Jadąc do jakiejkolwiek z bocznych dolin znajdziecie szlaki, takie o których pisze się w przewodnikach, jak i szlaki mało znane.
Może i trochę bez sensu jest ten wpis, przecież góry mają opinię miejsca, do którego jedzie się własnie po odpoczynek, po spokój, po relaks bez konieczności robienia czegokolwiek dodatkowo. W górach najczęściej chodzi się po szlakach i samo takie chodzenie jest już ogromnym relaksem, oczywiście po warunkiem, że wybierzemy odpowiedni dla nas szlak. Mieszkam w Alpach już od jakiegoś czasu, a dokładnie od 2006 roku, od kilku lat zmagam się z chorobą młodszego synka i przez ten czas wypracowałam sobie własne techniki odstresowania się. Góry mam na co dzień, ale nie codziennie mogę po nich chodzić, wybierając nowe miejsca. Otoczenie sprawia, że czuję się spokojniej, mieszkam na wysokości 1000 m, a do niedawna 1200 m i mogę korzystać z tego co góry najlepszego mają do zaoferowania na mojej wysokości: piekne widoki, szlaki górskie na które wyrusza się z domu, bezludzie i czyste powietrze.






