Kochani, mam niemoc w pisaniu. To ponoć prędzej czy później dosięga każdego blogera, czyli po dwóch latach regularnego pisania mam prawo do chwilowego braku motywacji. Nic mi się nie chce. Mam sporo miejsc do opisania, są ma mojej liście „da raccontare”, ale wszystko wydaje mi się takie mało interesujące!
Może ma to związek z tym, że we wrześniu najchętniej czytanym i komentowanym wpisem był ten o tym Jak nauczyłam się języka włoskiego, a w październiku o tym Do czego nie przywykłam mieszkając we Włoszech. Czy to znaczy, że mam zmienić kierunek bloga i pisać o … sobie? Mam nadzieję, że nie! Bo po pierwsze nie mam nic ciekawego w tym temacie do powiedzenia, po drugie chyba nie jestem gotowa 😀 . Obiecuję jednak, że czasami jakieś moje własne „storie di vita vissuta” wam opowiem. Jedna ciekawostka już się szykuje, ale póki się nie ziści to siedzę cicho :-).
Zdradzę wam, że w planach mam również serię wpisów językowych o tematyce górskiej. Co wy na to? Jadąc w góry, gdziekolwiek we Włoszech, słownictwo związane z górami, nartami, śniegiem itp. mogłoby się wam przydać.











