Valsavarenche latem – tam gdzie nie ma nic, jest wszystko

Valsavarenche, Pont. Tam gdzie kończy się droga, zaczyna się szlak górski i emocje.

Valsavarenche, Pont. Tam gdzie kończy się droga, zaczyna się szlak górski i emocje.

To jedna z najmniejszych miejscowości regionu Valle d’Aosta. Na co dzień zamieszkuje ją niewiele ponad 150 osób. Valsavarenche latem zamienia się w oazę spokoju i relaksu, przyciągając tych, którzy nie szukają rozrywek.

Valsavaranche jest odrobinę odcięte od reszty świata, a dolina w której lezy jest długa na 24 km i bardzo wąska. Miejsowość jako jedyna w Valle d’Aosta leży całkowicie na terenie Parku Narodowego Gran Paradiso (więcej o tym najstarszym włoskim parku narodowym przeczytacie tutaj), u stóp jedynego alepjskiego czterotysięcznika, Gran Paradiso, położonego całkowicie we Włoszech.

Kto przyjeżdza do Valsavarenche latem? Głównie turyści i nie turyści, którzy dnie spędzają na szlaku, blisko natury, wyczekując na spotkanie z kozicą, koziorożcem lub świstakiem. Ciesząc się ciszą, spokojem i samotnością. Z dala od ludzi, hałasu, sklepów, imprez i wszystkiego tego co może kojarzyć się z cywilizacją.

Continue reading

Kilka dni w Valle d’Aosta: lokalne smaki, zabytki i trekking!

Asia i Tom z córką w Avise.

Asia i Tom z córką w Avise.

Zwykle to wy przesyłacie do mnie relacje z pobytu w Valle d’Aosta, które później publikuję, ale tym razem postanowiłam podzielić się z Wami zdjęciami z pobytu u mnie mojej przyjaciółki Asi wraz z mężem i ich córeczką. Dotarli z lotniska w Turynie środkami komunikacji publicznej, byli bez samochodu, przez połowę pobytu padał deszcz, a włoskie jedzenie nie zawsze ich zachwycało 😀 . Myślę jednak, że wyjechali, jeśli nie wypoczęci (kto dał radę odpocząć na urlopie z rocznym dzieckiem temu stawiam aperitivo w Aosćie) to na pewno zauroczeni Alpami.

Zabrałam ich w kilka sprawdzonych miejsc, z rocznym dzieckiem nie ma co kombinować i trzeba wybierać pewniaki. Udało nam się wziąć udział w imprezie Cantine Aperte, a mi i Asi nawet spędzić wieczór we dwie w Aoście.

Ale po kolei!

Continue reading

Schroniska górskie w Alpach – część II

W drodze do schroniska Chabod w Parku Narodowym Gran Paradiso.

W drodze do schroniska Chabod w Parku Narodowym Gran Paradiso.

Pierwsza część wpisu o tym czy na nocleg w Alpach wybrać schronisko górskie, biwak czy posto tappa (uboższa wersja schroniska górskiego w niższej części gór) i gdzie takich miejsc szukać już za nami i wpis możecie przeczytać tutaj: Schroniska górskie w Alpach – część I. Dziś dowiecie się kiedy dokładnie są otwarte schroniska, jakie oferują usługi, ile kosztuje nocleg, co zrobić żeby przenocować oraz jakie informacje można znaleźć na stronie internetowej każdego schroniska górskiego.

Kiedy są otwarte schroniska?

Schroniska są najczęściej otwarte od czerwca do września, ale są i takie, które inaugurują sezon już w marcu lub pozostają otwarte cały rok. Zamknięte chronisko nie oznacza, że nie można przenocować. Praktycznie wszystkie pozostawiają zimą otwarty jeden lokal, w którym strudzeni skialpiniści czy turyści wybierający się na rakietki śnieżne mogą odpocząć i przenocować. W lokalu zimowym jest kilka miejsc noclegowych, stół oraz drewno do palenia.

Jakie usługi oferują schroniska turystom?

Continue reading

Schroniska górskie w Alpach – część I

U podnóża Monte Grivola, 3969 m n.p.m., podczas jednego z wysokogórkich trekkingów w Valle d'Aosta.

U podnóża Monte Grivola 3969 m n.p.m., trzeciego co do wysokości szczytu masywu Gran Paradiso, podczas jednego z wysokogórkich trekkingów w Valle d’Aosta.

Wielkimi krokami zbliża się moment kiedy to miłośnicy górskich trekkingów zaczną planować letnie wyprawy w góry. Schroniska górskie w Alpach, podobnie jak biwaki i tzw. posto tappa (napiszę później co to takiego) są nieodłączną częścią górskiego krajobrazu i bardzo ważnym miejscem dla każdego turysty, trekkingowca czy alpinisty.

Z dzisiejszej, pierwszej części wpisu poświęconej schroniskom górskim w Alpach dowiecie się ile jest schronik w całych Alpach, nie tylko tych włoskich, oraz jak ich szukać planując trekking. Napiszę wam również ile jest kilomentrów szlaków w regionie Valle d’Aosta, ile jest schronisk oraz czy schronisko jest zawsze najlepszym wyborem, a jeśli nie schronisko górskie to co?

W drugiej część wpisu, która ukaże się w piątek, odpowiem szczegółowo na pytania, które każdy turysta zadaje sobie przed wyjazdem: ile kosztuje nocleg w schronisku i jak się do niego przygotować, czy schroniska są otwarte cały rok, jakie usługi dodatkowe poza noclegiem oferują turystom i w jakiej cenie, czy są tylko dla ekspertów znających góry oraz co można zjeść dobrego w schronisku?

Continue reading

Listopad nad jeziorem Prarayer. Eksplozja kolorów!

Jezioro Prarayer w Bionaz w listopadzie.

Jezioro Prarayer w Bionaz w listopadzie.

Taki listopad zdarza się tylko raz na sto lat! No dobra, trochę częściej, na pewno raz na dziewięć lat :-). To mój 10 listopad w Valle d’Aosta i tak ciepłego i słonecznego jeszcze nie widziałam.

Wiem, że to się zmieni za kilka dni, ale póki co to dziś podzielę się z wami zdjęciami z naszej ostatniej wyprawy do miescowości Bionaz, nad tamę, która tworzy sztuczne jezioro Prarayer.

To miejsce już gościło u mnie na blogu w tamtym roku, byłam tam w sierpniu z przyjaciółmi z Polski, którzy nas odwiedzili (Monika i Andrzej pozdrawiam was 🙂 ). Wpis i zdjęcia chyba się wam spodobały, ponieważ wiem, że dla niektórych z was były inspiracją do odwiedzin jeziora Prarayer podczas tegorocznego letniego wypoczynku w Valle d’Aosta.

Continue reading

Wodospady w Lillaz jesienną porą

Widok na Cogne ze szlaku w Lillaz.

Widok na Cogne ze szlaku w Lillaz.

Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że góry jesienią są przepiękne! A o tym czy o tej porze roku warto przyjechać do regionu Valle d’Aosta pisałam dwukrotnie i nie będę się powtarzać: Jesień w Alpach. Czy warto wybrać się na urlop oraz Czy Alpy we wrześniu są dla was? Dziś mam dla was za to namacalny dowód, czyli relację z naszego krótkiego trekkingu w Cogne, a dokładnie do wodospadów w Lillaz (cascate di Lillaz) z samej końcówki października.

W tym roku latem udało się nam wybrać tylko raz do Cogne i to był wypad do Valnontey, na terenie Parku Narodowego Gran Paradiso: Valnontey – raj dla leniwych. Chociaż trzy dni temu minęło 9 lat od kiedy mieszkam w Dolinie Aosty, to nigdy nie byłam jesienią w Cogne. Latem i zimą owszem, ale poza sezonem jakoś tak zawsze było mi nie po drodze. Tym razem postanowiłam to nadrobić, tym bardziej, że pomimo zachmurzonego nieba pogoda dopisywała.

Continue reading

Na Drodze Franków – Saint-Rhémy-en-Bosses

Kamienny dom w Saint-Rhémy-en-Bosses.

Kamienny dom w Saint-Rhémy-en-Bosses.

Jesień na dobre rozgościła się na górskich halach, ja za to ponownie powracam wspomnieniami do naszych letnich wypadów. Jeszcze kilka miejsc pozostało mi do opisania, co idealnie nadaje się na długie październikowe wieczory :-). Dziś zabieram was do małego alpejskiego borgo, latem to prawdziwy raj! 

Zjeżdzając samochodem z Wielkiej Przełęczy Świętego Bernarda po włoskiej stronie, pierwsza wioska na jaką się trafia to Saint-Rhémy-en-Bosses, małe borgo, świetnie zachowane z licznymi kamiennymi domami leżące na słynnym szlaku pielgrzymkowym Via Francigena – Droga Franków.

Saint-Rhémy-en-Bosses leży na wysokości 1521 m n.p.m. i już około 3000 lat p.n.e. było to strategiczne miejsce dla ruchu kierującego się na północ Europy przez przełęcz.

Continue reading

Val d’Ayas i Aroula. Dzień jak nie co dzień

Szlak prowadzący do jednej z najwyżej położonych i nadal zamieszkanych wiosek w Europie, Cuneaz 2057 m n.p.m.

Szlak prowadzący do jednej z najwyżej położonych i nadal zamieszkanych wiosek w Europie, Cuneaz 2057 m n.p.m.

Ostatnie dni lata były niezwykle ciepłe. Przepiękne słońce grzało tak mocno, że trudno mi było uwierzyć w nadchodzącą jesień. Gdzieś tam czułam żal, że to koniec wypadów w wysokie góry, także ostatni weekend wykorzystaliśmy calusieńki. Już dawno nie było tak wysoko i tak aktywnie. Sobota na wysokości 2043 m n.p.m., a niedziela na 2057. Zawsze twierdziłam, że prędzej czy później uda mi się zdobyć jakiś czterotysięcznik, na raty też chyba się liczy, jak myslicie?

Zacznę jednak od końca, czyli od niedzieli. Od dawna planowałam wybrać się do Val d’Ayas, u stóp masywu Monte Rosa, ale ponieważ jest to dolina oddalona od mojej o ponad godzinę drogi, to zawsze coś mi stawało na przeszkodzie. Dobra, przyznam się, że głównie poranne lenistwo, bo żeby tam dojechać o przyzwoitej godzinie, to trzeba wstać dosyć wcześnie ;-).

Jednak, ostatnia niedziela lata należała do Champoluc! Myślę, że zmotywowała mnie działająca kolejka górska na trasie Champoluc-Crest i zapowiedź pieknej pogody. O nie, takiej okazji nie przepuszczę!

Continue reading

Kilka takich dni w Dolinie Aosty

valle aostaDzisiejszy wpis obfituje głównie w zdjęcia, ale za to jakie! Letnia Valle d’Aosta oczami turystów z Polski :-). Za zdjęcia dziękuję Markowi, który zgodził się nimi podzielić na łamach naszego bloga. Swoją drogą to napisał mi również, że blog zainspirował go do podróży w te strony! Takie wiadomości uwielbiam czytać, sami wiecie! Na zdjęciach uliczki Aosty, mała wioska w średnich Alpach Saint-Nicolas, wioska papieży Les Combes, tak ostatnio popularna kolejka Skyway, wodospady w Lillaz, Cervinia oraz Colle del Teodulo na granicy włosko-szwajcarskiej.

Zapraszam was w podróż po zakątkach Valle d’Aosta :-).

Continue reading

Valnontey – raj dla leniwych

Valnontey w Cogne.

Valnontey w Cogne.

Valnontey leży w Cogne i w Parku Narodowym Gran Paradiso, w sumie niedaleko od nas, ale przyznaję, że jeszcze do niedawna nie miałam okazji odwiedzić tego miejsca latem. Dolina Aosty niby jest mikroskopijna, ale miejsc do zobaczenia, przechodzenia i zwiedzenia jest więcej niż weekendów w całym moim życiu 😉. Poza tym w Cogne bardziej są znane wodospady w Lillaz (cascate di Lillaz) i to tam częściej zaglądam.

Jednak, rok temu wybrałam się zimą na rakietki śnieżne do Valnontey i to co zobaczyłam zauroczyło mnie całkowicie, także powrót w cieplejszym okresie stał się tylko kwestią czasu (zimowe widoki w Valnontey możecie zobaczyć tutaj).

Lato 2015 nas rozpieszcza, od początku czerwca padało chyba tylko dwa razy podczas weekendu, a to znaczy, że właściwie co sobotę lub niedzielę coś się u mnie dzieje, coś zwiedzam, gdzieś jadę lub jedziemy wszyscy. Na naszej wysokości upały nam co prawda nie doskwierają i nie czuję potrzeby ucieczki, ale za to jest tyle pięknych miejsc, których jeszcze nie widziałam, że po prostu mnie nosi :-).

Continue reading